{"id":493,"date":"2024-01-01T01:00:00","date_gmt":"2024-01-01T01:00:00","guid":{"rendered":"http:\/\/wp.polot.net\/2024\/07\/13\/wspomnienia-agrolotnika-teofil-lenartowicz-rozdzial-23\/"},"modified":"2024-07-13T19:15:56","modified_gmt":"2024-07-13T17:15:56","slug":"wspomnienia-agrolotnika-teofil-lenartowicz-rozdzial-23","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/polot.net\/?p=493&lang=pl","title":{"rendered":"Wspomnienia agrolotnika &#8211; Teofil Lenartowicz &#8211; Rozdzia\u0142 23"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"color: #009900;\">Teofil Lenartowicz<\/span><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><span style=\"color: #3333ff;\"><span style=\"font-size: large;\">Wspomnienia agrolotnika<\/span><\/span><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<h1 id=\"Rozdzia&#322;-23.\"  class=\"western\" align=\"center\" >Rozdzia&#322; 23.<\/h1>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<h2 id=\"\"  class=\"western\" align=\"center\"><span style=\"color: #008000;\">W Algierii.<\/span ><\/h2>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W Kairze post&oacute;j okaza&#322; si&#281; d&#322;u&#380;szy ni&#380; planowano. Na za&#322;atwieniu wszelkich formalno&#347;ci zesz&#322;o nam ca&#322;y tydzie&#324;. W Algierii, dok&#261;d lecieli&#347;my by&#322;o ch&#322;odno, wi&#281;c firma kupi&#322;a ka&#380;demu z mechanik&oacute;w i pilotom sk&oacute;rzane kurtki, obuwie, sweter i ciep&#322;&#261; bielizn&#281;. By&#322;a zima, kt&oacute;ra cho&#263; nie w takiej formie jak u nas, ale w g&oacute;rach p&oacute;&#322;nocnej Algierii dawa&#322;a zna&#263; o sobie. Op&oacute;&#378;nienie wylotu nast&#261;pi&#322;o, gdy&#380; okaza&#322;o si&#281;, &#380;e nasze paszporty musz&#261; by&#263; t&#322;umaczone na j&#281;zyk arabski. Wymaga&#322;y tego libijskie przepisy, przez kt&oacute;rej terytorium mieli&#347;my tranzytem lecie&#263;. Rz&#261;dz&#261;cy w Libii p&#322;k Kadafi zarz&#261;dzi&#322;, &#380;e ko&#324;czy z j&#281;zykiem angielskim. Uzna&#322;, &#380;e wszyscy nawet obcokrajowcy tacy jak my, maj&#261; si&#281; uczy&#263; i m&oacute;wi&#263; po arabsku, a wi&#281;c i nasze paszporty maj&#261; by&#263; w j&#281;zyku arabskim. Wed&#322;ug Kadafiego j&#281;zyk arabski jest najpi&#281;kniej&shy;szym j&#281;zykiem na &#347;wiecie i wszystkie narody &#347;wiata powinny si&#281; go uczy&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Chyba nic g&#322;upszego nie mo&#380;na wymy&#347;li&#263;. Nie by&#322;o jednak rady i musieli&#347;my si&#281; do tego dostosowa&#263;. Nie pom&oacute;g&#322; nawet fakt, &#380;e byli&#347;my w tym czasie jego politycznymi sprzymierze&#324;cami. Jak wspomina&#322;em w poprzednich rozdzia&#322;ach, szkolili&#347;my w D&#281;blinie i na trawiastym lotnisku w Podlodowie arabskich pilot&oacute;w, w&#347;r&oacute;d kt&oacute;rych nie brakowa&#322;o libijskich terroryst&oacute;w.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Tak wi&#281;c z tygodniowym op&oacute;&#378;nieniem wylatywali&#347;my z Kairu w drog&#281; do Algierii. W Kairze te&#380; ju&#380; nie by&#322;o w tym czasie upa&#322;&oacute;w, lecz odwrotnie po suda&#324;skich upa&#322;ach by&#322;o ca&#322;kiem przyjemnie. Wylecieli&#347;my 13 lutego 1974 roku bardzo wcze&#347;nie rano. Wyl&#261;dowali&#347;my w Aleksandrii, gdzie w naszej polskiej bazie, b&#281;d&#261;cej po akcji w likwidacji, zatankowali&#347;my paliwo. Natychmiast po tym wystartowali&#347;my, bo czeka&#322;a nas tego dnia d&#322;uga droga. W planie mieli&#347;my dotrze&#263; do Tobruku, wi&#281;c musieli&#347;my si&#281; spieszy&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po wystartowaniu przez ca&#322;y czas lecieli&#347;my wzd&#322;u&#380; wybrze&#380;a Morza &#346;r&oacute;dziemnego. W niekt&oacute;rych miejscach wida&#263; by&#322;o z powietrza fortyfikacje z okresu II Wojny &#346;wiatowej. Wiatr mieli&#347;my w ogon, a wi&#281;c by&#322;y szans&#281;, &#380;e jeszcze w tym samym dniu dolecimy do Tobruku. Uda&#322;o si&#281;, bo p&oacute;&#378;nym popo&#322;udniem wyl&#261;dowali&#347;my w du&#380;ej bazie wojskowej. Wed&#322;ug zapisu w Ksi&#261;&#380;ce Lot&oacute;w, lot trwa&#322; 5 godzin i 20 min. Przelecieli&#347;my w tym dniu kawa&#322; drogi.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Tobruk okaza&#322; si&#281; du&#380;&#261; libijsk&#261; baz&#261; wojskow&#261;. Z powietrza nie wida&#263; by&#322;o jakiego&#347; wi&#281;kszego miasta tylko sam&#261; baz&#281;. Zaskoczy&#322;a mnie organiza&shy;cyjna sprawno&#347;&#263; tego wojska. Gdy podko&#322;owali&#347;my na stojank&#281; natychmiast wok&oacute;&#322; nas zjawi&#322;o si&#281; kilku oficer&oacute;w wydaj&#261;cych przez kr&oacute;tkofal&oacute;&shy;wki rozkazy. Wkr&oacute;tce po tym zjawili si&#281; &#380;o&#322;nierze i przyjecha&#322;y bezetki<a href=\"#sdfootnote1sym\" name=\"sdfootnote1anc\">1<\/a>. W mig zatankowali&#347;my samoloty i przy pomocy &#380;o&#322;nierzy zakotwiczyli&#347;my je na noc. Podjecha&#322;y dwa samochody i zabrali nas do hotelu na nocleg.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Bardzo zaskoczy&#322;o mnie to, co zobaczy&#322;em, gdy&#380; nie spodziewa&#322;em si&#281;, &#380;e na pustyni, w pozornie byle jak wygl&#261;daj&#261;cych barakach kryje si&#281; pe&#322;ny komfort. Pokoiki pi&#281;knie na wz&oacute;r europejski urz&#261;dzone, &#322;azienki wykafelkowane, prysznice, zimna i ciep&#322;a woda, a na pod&#322;odze dywany. Po Egipcie i Sudanie by&#322; to szok. Wojsko by&#322;o &#322;adnie i zgrabnie umundurowane. To, co mnie jeszcze zaskoczy&#322;o to uzbrojenie. Samochody i samoloty stoj&#261;ce na stojankach, kr&oacute;t&shy;ka i d&#322;uga bro&#324; &#380;o&#322;nierzy, wszystko wydawa&#322;o mi si&#281; dziwnie znajome. By&#322;o po prostu produkcji radzieckiej. Odnosi&#322;em wra&#380;enie, &#380;e ta baza uzbrojona jest po z&#281;by i ma wysok&#261; sprawno&#347;&#263; bojow&#261;. Mia&#322;em por&oacute;wnanie, albowiem w Polsce bywa&#322;em na wszystkich lotniskach wojskowych, r&oacute;wnie&#380; bojowych i mog&#322;em co&#347; na ten temat powiedzie&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Dostali&#347;my dobr&#261; kolacj&#281;, ale bez wieprzowiny, a po kolacji zostali&#347;my zaproszeni do genera&#322;a, chyba dow&oacute;dcy tej&#380;e bazy. Gabinet genera&#322;a mo&#380;na by bez przesady por&oacute;wna&#263; z gabinetem naszego premiera. Klimatyzowane pomieszczenia, a na pod&#322;odze dywan tak pi&#281;kny i gruby, &#380;e bali&#347;my si&#281; po nim st&#261;pa&#263;, aby go bro&#324; bo&#380;e swoimi &#322;apciami nie pobrudzi&#263;. Na &#347;cianach pi&#281;kne obrazy i to wszystko w baraku zewn&#281;trznie wcale niepoka&#378;nym. Wygl&#261;dali&#347;my w tym ko&shy;mforcie bardzo biednie, byli&#347;my nie&#347;miali i za&#380;enowani. Genera&#322; najwyra&#378;niej stara&#322; si&#281; nas przepychem zaskoczy&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Przem&oacute;wi&#322; do nas w j&#281;zyku rosyjskim i powiedzia&#322;, &#380;e jest bardzo zaszczycony go&#347;ci&#263; w swojej bazie Polak&oacute;w, obywateli zaprzyja&#378;nionego z Li&shy;bi&#261; kraju. M&oacute;wi&#322; o polskich &#380;o&#322;nierzach, kt&oacute;rzy tu pod Tobrukiem po stronie alianckich si&#322; walczyli z niemieckim i w&#322;oskim faszyzmem podczas ostatniej wojny. M&oacute;wi&#322; te&#380; o wolno&#347;ci i demokracji obywateli Libii, a ja natychmiast przypomnia&#322;em sobie jednego z libijskich celnik&oacute;w, kt&oacute;ry wr&#281;cz &#380;ebra&#322; &#380;eby da&#263; mu kielicha. Chyba z nadmiaru wolno&#347;ci nie m&oacute;g&#322; tego w normalny spos&oacute;b uczyni&#263;. Nasz szef w imieniu grupy podzi&#281;kowa&#322; za przyj&#281;cie i go&#347;cin&#281;. W hotelu wypili&#347;my jaki&#347; nap&oacute;j i poszli&#347;my spa&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Od wielu miesi&#281;cy ju&#380; tak nie spa&#322;em. W ch&#322;odnym klimatyzowanym pomieszczeniu, w czystej po&#347;cieli i wymoczony pod prysznicem, pod kt&oacute;rym siedzia&#322;em p&oacute;&#322; godziny czu&#322;em si&#281; jak w raju. Odmok&#322;o chyba ze mnie z p&oacute;&#322; kilograma brudu. Jak&#380;e bardzo nie chcia&#322;o si&#281; nam wszystkim rano wsta&#263;. Mogliby&#347;my w takich warunkach jeszcze przez ca&#322;y tydzie&#324; przespa&#263;, cho&#263;by bez picia i jedzenia. Niestety lot by&#322; zaplanowany dzie&#324; wcze&#347;niej, a godzina wylotu ju&#380; wyznaczona, wi&#281;c nie mo&#380;na by&#322;o si&#281; obija&#263;. Dostali&#347;my rano &#347;niadanie. &#379;o&#322;nierze pomogli nam samoloty rozkotwiczy&#263;, silniki zagra&#322;y i kolejno wytoczyli&shy;&#347;my si&#281; na start. Startowali&#347;my jak zwykle kolejno, nabrali&#347;my wysoko&#347;ci, lider ustawi&#322; szyk i tak z fasonem w szyku przelecieli&#347;my nad go&#347;cinn&#261; baz&#261;, &#380;egnaj&#261;c j&#261; machni&#281;ciem skrzyde&#322; na po&#380;egnanie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nast&#281;pnym etapem lotu by&#322;o Ben-Ghazi, do kt&oacute;rego mieli&#347;my dotrze&#263;, zatankowa&#263; paliwo i w tym samym dniu wyl&#261;dowa&#263; w stolicy Libii Trypolisie. Lecieli&#347;my wzd&#322;u&#380; wybrze&#380;a i podobnie jak w poprzednim dniu widoczne by&#322;y resztki fortyfikacji pozosta&#322;e z II Wojny &#346;wiatowej. Dla pilot&oacute;w by&#322; to taki sam &#380;mudny dzie&#324; jak poprzedni. Ca&#322;y dzie&#324; od &#347;witu do zmroku byli&#347;my w powietrzu. Po wyl&#261;dowaniu w Ben-Ghazi w celu zatankowania paliwa zrobiono nam tranzytow&#261; odpraw&#281; paszportowo-celn&#261;. Dlaczego dopiero dzisiaj, skoro od wczoraj byli&#347;my na terytorium Libii? Tego nie wiedzia&#322;em.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Celnicy i s&#322;u&#380;ba graniczna chodzili po samolo&shy;tach, sprawdzali paszporty i dokumenty celne. Byli to ludzie podobni do nas i nie&#378;le ubrani. Ju&#380; nie tak czarni jak ci w Egipcie i nie tak obdarci jak egipska policja i wojsko. Wiadomo nam by&#322;o, &#380;e w Libii panuje prohi&shy;bicja, dlatego skrz&#281;tnie pochowali&#347;my wszelki butelki z alkoholem. Istnia&shy;&#322;y tam ogromne kary za sprzeda&#380;, picie, a nawet posiadanie alkoholu. Nie tylko cz&#322;owiek nietrze&#378;wy by&#322; tam karany, ale r&oacute;wnie&#380; ten, kto go cz&#281;stowa&#322;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Jeden z celnik&oacute;w ju&#380; po odprawie celnej kr&#281;ci&#322; si&#281; mi&#281;dzy nami. Miszczyszyn dla &#380;art&oacute;w pokaza&#322; mu na migi czy by nie wypi&#322; sobie jednego. Ten odpowiedzia&#322;, &#380;e tak i wszed&#322; do naszego samolotu. Heniek, bo tak Miszczyszynowi by&#322;o na imi&#281; pocz&#281;stowa&#322; celnika na tzw. dwie n&oacute;&#380;ki. Ten po takiej pr&oacute;bie najwyra&#378;niej si&#281; rozochoci&#322;, bo chodzi&#322; od samolotu do samolotu i wsz&#281;dzie go cz&#281;stowano. Bardzo si&#281; zdenerwowa&#322; szef i lider naszej grupy, kiedy to zobaczy&#322;. Nie by&#322;o go przy tym, gdy&#380; za&#322;atwia&#322; zgod&#281; na dalszy lot. Temu celnikowi ju&#380; si&#281; dobrze w g&#322;owie kr&#281;ci&#322;o. Poniewa&#380; mogli&#347;my mie&#263; z tego powodu nieprzyjemno&#347;ci, wi&#281;c szef pop&#281;dzi&#322; nas tankowa&#263; samoloty i czym pr&#281;&shy;dzej wystartowali&#347;my w dalsz&#261; drog&#281;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Ca&#322;y dzie&#324; lot mieli&#347;my spokojny, ale przed Trypolisem w padli&#347;my w burz&#281; piaskow&#261;, kt&oacute;ra zmusi&#322;a nas do zej&#347;cia z kursu w morze, a nast&#281;pnie po przeleceniu nad portem wojennym prosto z morza wyszli&#347;my na pas startowy lotniska. W Trypolisie zatankowali&#347;my samoloty i przygotowali&#347;my do wylotu na nast&#281;pny dzie&#324;. Wyra&#378;nie w porcie lotniczym rzuca&#322;o si&#281; w oczy, &#380;e &#380;aden napis nie by&#322; w j&#281;zyku angielskim. Wszystko pisane by&#322;o &bdquo;glizdami&rdquo; w j&#281;zyku arabskim. Ani jednego napisu nie widzia&#322;em w jakim&#347; innym ludzkim j&#281;zyku. Prawd&#261; by&#322;o, &#380;e Kadafi tym sposobem nauczy&#263; chcia&#322; &#347;wiat j&#281;zyka arabskiego, jako jego zdaniem najpi&#281;kniejszego na &#347;wiecie, a islam najlepsz&#261; religi&#261;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W porcie lotniczym w sali przylot&oacute;w wida&#263; by&#322;o jak celnicy zabierali pasa&#380;erom alkohol i natychmiast rozbijali butelki. Musieli&#347;my kry&#263; jednego z naszych pilot&oacute;w, kt&oacute;ry po wyl&#261;dowaniu co&#347; nie co&#347; sobie podchmieli&#322;. Zakaz sprzeda&#380;y, posiadania i spo&#380;ywania alkoholu na terenie Libii by&#322; &#347;ci&#347;le przestrzegany i dotyczy&#322; nie tylko w&#322;asnych obywateli, ale r&oacute;wnie&#380; obcokrajowc&oacute;w.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nast&#281;pnego dnia byli&#347;my w powietrzu kr&oacute;cej, gdy&#380; bez uzupe&#322;niania paliwa po 5,5 godzinnym locie dotarli&#347;my do Annaby na terytorium wschodniej Algierii. Bez l&#261;dowania i uzupe&#322;niania paliwa przelecieli&#347;my nad Tunezj&#261;. Zaciekawi&#322;y mnie pi&#281;knie urz&#261;dzone w Tunezji plantacje pomara&#324;czy. Z lotu na ma&#322;ej wysoko&#347;ci wspaniale prezentowa&#322;y si&#281; pomara&#324;czowe i mandarynkowe gaje.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W Annabie zako&#324;czy&#322;a si&#281; nasza podr&oacute;&#380; do Algierii i tam mieli&#347;my zbi&oacute;rk&#281; samolot&oacute;w. Znajdowa&#322;a si&#281; tam ju&#380; jedna pi&#261;tka samolot&oacute;w, a nast&#281;pnego dnia mia&#322;a przylecie&#263; nast&#281;pna. Kilka brakuj&#261;cych do kontraktu samolot&oacute;w mia&#322;o przylecie&#263; z Polski razem z mechanikami i pilotami do podmiany. Wszystko to trwa&#322;o kilka dni. W tym czasie powitali&#347;my nowe za&#322;ogi z Polski i po&#380;egnali&#347;my tych, kt&oacute;rzy &bdquo;kibirtajar&#261;&rdquo;<a href=\"#sdfootnote2sym\" name=\"sdfootnote2anc\">2<\/a> wracali do kraju.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/678540b73cb8092d0e449ab02403c39bd160fa79\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/678540b73cb8092d0e449ab02403c39bd160fa79\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Bez &#380;alu po&#380;egna&#322;em si&#281; z Miszczyszynem i pilotem, bo wsp&oacute;&#322;praca mi si&#281; z nimi nie uk&#322;ada&#322;a. Oni przyleciawszy do Algierii zobaczyli, &#380;e kontrakt jest ma&#322;o op&#322;acalny, wi&#281;c z&#322;o&#380;yli rezygnacj&#281;. Przydzielono mnie na inny samo&shy;lot i do innej za&#322;ogi, ale nie by&#322;a to &#347;wie&#380;a za&#322;oga z Polski, lecz z Sudanu z bazy w Mesalamiji. Nie pami&#281;tam jednak ani nazwisk, ani imion mechanika i pilota. Nie pami&#281;tam tak&#380;e, z jakich miast w Polsce pochodzili, tym bardziej, &#380;e w trakcie algierskiej akcji zamieniano mi zar&oacute;wno pilota jak i mechanika pok&#322;adowego. Wiem tylko, &#380;e nie byli z Mielca, bo mieleccy mechanicy i piloci w wi&#281;kszo&#347;ci z Sudanu wr&oacute;cili do Polski.<\/p>\n<p><span id=\"Ramka2\" dir=\"ltr\"> <\/span><\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/291fb6d3d9a6706b12f63b3a86edee730b87ceaa\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/291fb6d3d9a6706b12f63b3a86edee730b87ceaa\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Potrzeba by&#322;o 30 lat, aby w 2004 roku dowiedzie&#263; si&#281;, &#380;e w Algierii by&#322; tak&#380;e m&oacute;j kolega Wojtek Miko&#322;ajczyk. Wypad&#322;o mi to z pami&#281;ci, gdy&#380; przydzielono nas w r&oacute;&#380;ne miejsca i nie mieli&#347;my z sob&#261; kontaktu. Wojtek nie by&#322; do ko&#324;ca algierskiej akcji i wr&oacute;ci&#322; wcze&#347;niej. Powiedzia&#322; mi o tym, kiedy odwiedzi&#322; mnie po latach b&#281;d&#261;c z &#380;on&#261; we Wroc&#322;awiu. Od Wojtka dosta&#322;em kilka informacji, o kt&oacute;re uzupe&#322;ni&#322;em ten rozdzia&#322; i dwa poprzednie dotycz&#261;ce Afryki.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pami&#281;&#263; ludzka jest zawodna. Pomimo tego, &#380;e w trakcie pisanie otwiera&#322;y mi si&#281; zablokowane furtki w m&oacute;zgownicy, to jednak okaza&#322;o si&#281;, &#380;e niekt&oacute;re nazwy i fakty zapomnia&#322;em. O kilka tych nazw i fakt&oacute;w uzupe&#322;ni&#322;em wymienione rozdzia&#322;y Wspomnie&#324;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wracaj&#261;c do Wojtka, kt&oacute;rego najmilej ze wszystkich wspominam, znalaz&#322; si&#281; on w Algierii dlatego, &#380;e Zak&#322;ad Us&#322;ug Agrolotniczych (ZUA) nie mia&#322; za&#322;&oacute;g na kontrakt zawarty w tym kraju. Pomimo, &#380;e wielu pilot&oacute;w i mechanik&oacute;w nie wyrazi&#322;o zgody na ten ma&#322;o op&#322;acalny kontrakt, to jednak zobligowano ich, aby samoloty na kt&oacute;rych latali w Sudanie odprowadzili do Algierii, a stamt&#261;d wr&oacute;cili komunikacyjn&#261; lini&#261; lotnicz&#261; do Kraju. Wojtek pozosta&#322; w Algierii i lata&#322; w Maskarze z pilotem Nowakiem i Stanis&#322;awem Le&#347;niakiem. Wr&oacute;ci&#322; na w&#322;asn&#261; pro&#347;b&#281; do Kraju, akurat na urodzenie si&#281; jego wnuczki. Umkn&#281;&#322;o mojej pami&#281;ci, &#380;e tras&#281; z Kairu do Annaby przebyli&#347;my t&#261; sam&#261; pi&#261;tk&#261; samolot&oacute;w, co jednocze&#347;nie uzupe&#322;niam.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Kiedy po 30 latach od tamtych wydarze&#324; spotkali&#347;my si&#281;, wspominaj&#261;c dawne czasy, dowiedzia&#322;em si&#281; o Wojtku nieco wi&#281;cej. Jest kilka lat starszy ode mnie, o czym wiedzia&#322;em, ale nie wiedzia&#322;em, &#380;e pochodzi&#322; z Warszawy i &#380;e za okupacji by&#322; wywieziony do Niemiec. Pracowa&#322; tam w zak&#322;adach lotniczych w mie&#347;cie Oranienburg. Po wojnie by&#322; zapraszany do tego miasta na spotkanie kombatant&oacute;w. Posiada w domu du&#380;o pami&#261;tek tak z Afryki jak i z dawnej niewolniczej pracy na rzecz III Rzeszy Niemieckiej. Po wojnie podj&#261;&#322; prac&#281; w mieleckiej WSK, gdzie pracowa&#322; a&#380; do emerytury. Jest pasjonatem lotnictwa. Jak d&#322;ugo pami&#281;tam zawsze pracowa&#322; na Wydziale 57 &bdquo;Start&rdquo;. By&#322; dobrym mechanikiem i uczciwym cz&#322;owiekiem, wi&#281;c mo&#380;e w tym tkwi przyczyna, &#380;e nie dochrapa&#322; si&#281; wy&#380;szego stanowiska, czego nie m&oacute;g&#322;bym powiedzie&#263; o kilku innych, kt&oacute;rych zna&#322;em.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wracam jednak do w&#322;asnego w&#261;tku. W Annabie rozdzielono przyby&#322;e samoloty z za&#322;ogami na poszczeg&oacute;lne rejony, gdzie mieli&#347;my pracowa&#263;. Cz&#281;&#347;&#263; pilot&oacute;w i mechanik&oacute;w wr&oacute;ci&#322;o do Kraju, a na ich miejsce przybyli nowi. O ile dobrze pami&#281;tam z Mielca przylecia&#322; znany mi dobrze z pracy na Starcie Eugeniusz Mazur. W jakiej bazie pracowa&#322; i kiedy wr&oacute;ci&#322; do kraju tego nie pami&#281;tam, gdy&#380; po wylocie z Annaby nigdy wi&#281;cej go nie spotka&#322;em. Natomiast ja na innym samolocie i z inn&#261; za&#322;og&#261; polecieli&#347;my 18 lutego 1974<a href=\"#sdfootnote3sym\" name=\"sdfootnote3anc\">3<\/a> w trzy samoloty do miasta Setif, gdzie mieli&#347;my pracowa&#263;. Setif by&#322; &#322;adnym miastem po&#322;o&shy;&#380;onym w g&oacute;rach. Nie by&#322;y to jakie&#347; wysokie szczyty. By&#322;y to pofalowane tere&shy;ny podobnie jak u nas na Podkarpaciu, gdzie na zboczach g&oacute;r uprawiano pszenic&#281;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Kiedy w lutym rozpocz&#281;li&#347;my prac&#281;, to jak na afryka&#324;skie warunki by&#322;o tam bardzo zimno. Temperatura w dzie&#324; wynosi&#322;a oko&#322;o +10 stopni Celsjusza, a noc&#261; by&#322;a jeszcze ni&#380;sza. Zdarza&#322;o si&#281; nawet, &#380;e pr&oacute;szy&#322; &#347;nieg. Chodzi&shy;&#322;em w kupionej przez ZUA kurtce, swetrze, a lec&#261;c w pole ubiera&#322;em ciep&#322;&#261; bielizn&#281;. Trzeba by&#322;o si&#281; ciep&#322;o ubiera&#263;, bo w g&oacute;rach by&#322; wiatr, wi&#281;c po kilku godzinach pracy w szczerym polu mo&#380;na by&#322;o dobrze zmarzn&#261;&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Jednego razu przed wylotem w pole robi&#261;c przegl&#261;d samolotu odkr&#281;ci&#322;em odstojnik filtra paliwa i znalaz&#322;em tam zamarzni&#281;t&#261; bry&shy;&#322;&#281; lodu. By&#322;o to bardzo niebezpieczne i &#347;wiadczy&#322;o o tym, &#380;e w paliwie znajdo&shy;wa&#322;a si&#281; woda. W nocy temperatura spada&#322;a poni&#380;ej zera i woda zamarza&#322;a. Gdyby taka kropla zamarzni&#281;tej wody znalaz&#322;a si&#281; w przewodzie paliwowym to mog&#322;o si&#281; to bardzo nieszcz&#281;&#347;liwie sko&#324;czy&#263;, bo przerwany by&#322;by dop&#322;yw paliwa do ga&#378;nika.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W Algierii odmiennie od Sudanu i Egiptu nie robili&#347;my oprysk&oacute;w p&#322;ynem, lecz rozsiewali&#347;my naw&oacute;z zmieszany z jakim&#347; &#347;rodkiem chemicznym. Nie u&#380;ywa&shy;&#322;o si&#281; pompy tylko &#322;adowa&#322;o sztuczny naw&oacute;z do zbiornika z g&oacute;ry samolotu. Podje&#380;d&#380;a&#322; d&#378;wig i przez du&#380;y lejek za&#322;adowywano od g&oacute;ry zbiornik samolotu. Tamtejsze tereny, cho&#263; g&oacute;rzyste to jednak nie by&#322;o na nich zbyt du&#380;o drzew, linii elektrycznych czy telefonicznych, chocia&#380; pola by&#322;y malutkie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Za&#322;ogi nie rywalizowa&#322;y ze sob&#261; tak jak w Egipcie czy w Sudanie, kto wi&#281;cej zrobi. Bardziej piloci uwa&#380;ali i nie latali ryzykownie, tak &#380;eby ju&#380; pod koniec akcji nie ulec wypadkowi. Wi&#281;kszo&#347;&#263; pilot&oacute;w i mechanik&oacute;w mia&#322;o ju&#380; za sob&#261; dwie akcje. Po prostu d&#261;&#380;y&#322;o si&#281; tylko, aby doci&#261;gn&#261;&#263; jak najszybciej do ko&#324;ca akcji i zdrowo wr&oacute;ci&#263; do kraju. Ma&#322;o by&#322;o na Algieri&#281; ochotnik&oacute;w, wi&#281;c pozosta&#322;a cz&#281;&#347;&#263; za&#322;&oacute;g pracuj&#261;ca na sta&#322;e w ZUA mia&#322;a obowi&#261;zek dope&#322;ni&#263; jeszcze t&#261; akcj&#281;. Wszyscy jednak wyra&#378;nie byli zm&#281;czeni prac&#261; i t&#281;sknot&#261; za rodzinami.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wiatromierze, kt&oacute;re nie by&#322;y u&#380;ywane ca&#322;y rok teraz wyci&#261;gni&#281;to i jak tylko zacz&#261;&#322; dmucha&#263; wiaterek powy&#380;ej dozwolonej normy to ko&#324;czyli&#347;my prac&#281; i wracali&#347;my do bazy. By&#322;o nawet tak, &#380;e kilka dni nie latali&#347;my z tego powodu. Kontrakt by&#322; tak sporz&#261;dzony, &#380;e strona polska p&#322;aci&#322;a kary stronie algierskiej, je&#380;eli samolot nie m&oacute;g&#322; lata&#263; z powodu jakiej&#347; awarii. Praktycznie nigdy tak nie by&#322;o, bo zawsze pokombinowali&#347;my z wiatromierzem. Nawet jak trzeba by&#322;o zrobi&#263; co&#347; na samolocie i nie mogli&#347;my lata&#263;, to zwalali&#347;my win&#281; na wiatr.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pragn&#281; podkre&#347;li&#263;, &#380;e samoloty, na kt&oacute;rych przylecieli&#347;my do Algierii by&#322;y ju&#380; tak zar&#380;ni&#281;te w Egipcie i Sudanie, &#380;e praktycznie ich silniki nada&shy;wa&#322;y tylko do remontu. Dotyczy&#322;o to przewa&#380;nie samolot&oacute;w, na kt&oacute;rych bito rekordy opryskanej powierzchni, co odbija&#322;o si&#281; niekorzystnie na samolocie. Samolot kt&oacute;ry obs&#322;ugiwa&#322;em w Algierii nie by&#322; ju&#380; takim jak SP-WLP, na kt&oacute;rym latali&#347;my z Winczem i Wojtkiem Miko&#322;ajczykiem w Sudanie. Dbali&#347;my o tamten samolot wszyscy trzej. Mia&#322; w por&#281; robione prace okresowe, czyszczone iskrowniki, wymieniane &#347;wiece, olej i wszystkie filtry, a co najwa&#380;niejsze loty odbywa&#322;y si&#281; u&#380;ywaj&#261;c filtr przeciwpy&#322;owy, co powodowa&#322;o, &#380;e silnik &#322;apa&#322; z powietrza mniej drobnego py&#322;u. Ten drobny py&#322; powodowa&#322; uszkodzenie g&#322;adzi cylindrycz&shy;nych i by&#322; dla silnik&oacute;w najniebezpieczniejszym. Py&#322; nios&#322;y z Sahary burze piaskowe.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Jeszcze b&#281;d&#261;c w Sudanie obserwowa&#322;em dziwne zjawiska. Nie by&#322;o wiatru, nie by&#322;o chmur, ani burzy, a s&#322;o&#324;ce ledwie przebija&#322;o si&#281; jakby przez mg&#322;&#281;. &#346;wiat w&oacute;wczas robi&#322; si&#281; &#380;&oacute;&#322;ty jak ogl&#261;dany przez specjalny filtr, lub okulary. To w&#322;a&#347;nie ten drobniusie&#324;ki py&#322; unosz&#261;cy si&#281; kilka tysi&#281;cy metr&oacute;w nad ziemi&#261; powodowa&#322; to zjawisko.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Silniki w samolocie AN-2 mia&#322;y do remontu 2000 godzin w locie, co by&#322;o stosunkowo du&#380;o natomiast eksploatowane w tamtych warunkach trzeba by&#322;o je remontowa&#263; ju&#380; po 300 godzinach lotu. Zale&#380;a&#322;o to w du&#380;ej mie&shy;rze od eksploatacji samolotu. Je&#380;eli za&#322;oga dba&#322;a o samolot, wykonywa&#322;a na nim w terminie prace okresowe, a loty odbywa&#322;y si&#281; z u&#380;yciem filtra przeciw&shy;py&#322;owego to okres zu&#380;ycia silnika mo&#380;na by&#322;o znacznie wyd&#322;u&#380;y&#263;. W drastycz&shy;nych wypadkach ju&#380; po 100 godzinach trzeba by&#322;o silnik remontowa&#263;. W nied&#322;u&shy;gim czasie mia&#322;o si&#281; okaza&#263;, jaka robota czeka na samolocie, do kt&oacute;rego mnie przydzielono.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po 10-ciu dniach pracy w Setifie polecieli&#347;my do Bordj, miasta po&#322;o&#380;onego o kilkadziesi&#261;t kilometr&oacute;w na po&#322;udnie. By&#322;a tam du&#380;a r&oacute;&#380;nica w temperaturze. By&#322;o cieplej i dlatego przyjemniej si&#281; pracowa&#322;o. Nie byli&#347;my tam jednak d&#322;ugo, gdy&#380; po tygodniu pilot podczas ko&#322;owania uderzy&#322; skrzyd&#322;em samolotu o traktor i tak uszkodzi&#322; skrzyd&#322;o, &#380;e wymaga&#322;o wi&#281;kszego remontu. Samolot zosta&#322; w polu natomiast za&#322;oga, czyli my wr&oacute;cili&#347;my ponownie do Setifu, sk&#261;d &#322;atwiejszy mieli&#347;my dojazd do samolotu. Po kilku dniach zabrano z samolotu &#347;mig&#322;o, a nast&#281;pnie lewe ko&#322;o z goleni&#261;. Posz&#322;y one na inne samoloty, kt&oacute;re w innych miejscach pracowa&#322;y w Algierii i uleg&#322;y uszkodzeniu.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Od tej pory mia&#322;em sporo wolnego czasu, gdy&#380; z braku mo&#380;liwo&#347;ci dojazdu do samolotu siedzia&#322;em w hotelu. Pilota z mechanikiem pok&#322;adowym wzi&#281;to na inny samolot, wi&#281;c zosta&#322;em z zdekompletowanym i rozbitym samolotem sam. W czasie kiedy pozosta&#322;e 2 za&#322;ogi pracowa&#322;y ja zwiedza&#322;em sklepy i miasto.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Setif swoim wygl&#261;dem bardziej przypomina&#322; miasto europejskie ni&#380; poprzednio ogl&#261;dane. Oczywi&#347;cie wy&#322;&#261;czam z tego tak&#261; metropoli&#281; jak Kair. By&#322;o to &#347;redniej wielko&#347;ci miasto z liczb&#261; oko&#322;o 50 tysi&#281;cy mieszka&#324;c&oacute;w. Na uli&shy;cach nie by&#322;o wrzaskliwych i natarczywych handlarzy jak to by&#322;o w Egipcie. M&#281;&#380;czy&#378;ni chodzili ubrani prawie po europejsku. Niekt&oacute;rzy mieli na sobie co&#347; w rodzaju peleryny, co mia&#322;o zast&#281;powa&#263; egipskie, lub suda&#324;skie galabije. Kobiety na ulicy zakrywa&#322;y twarze natomiast w pomieszczeniach, gdzie pracowa&#322;y tak jak obs&#322;uga hotelu, czy w sklepach to zas&#322;ony zdejmowa&#322;y.<\/p>\n<p><span id=\"Ramka3\" dir=\"ltr\"> <\/span><\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/7bdb26e02e9321ce64e3640a7fabcf39c205f1bb\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/7bdb26e02e9321ce64e3640a7fabcf39c205f1bb\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W centrum miasta sta&#322; meczet, z wie&#380;y kt&oacute;rego na ca&#322;e miasto rycza&#322;y g&#322;o&#347;niki. By&#322;y to mod&#322;y do Allacha, kt&oacute;re odbywa&#322;y si&#281; co godzin&#281;, a szczeg&oacute;&shy;lnie d&#322;ugo i g&#322;o&#347;no o wschodzie i zachodzie s&#322;o&#324;ca. Nasz hotel sta&#322; w pobli&shy;&#380;u tego meczetu. Cz&#281;sto zrywa&#322;em si&#281; na r&oacute;wne nogi, gdy te g&#322;o&#347;niki rano rykn&#281;&#322;y. Po prostu po wschodzie s&#322;o&#324;ca nie da&#322;o si&#281; ju&#380; spa&#263;. Nie jestem wra&#380;li&shy;wy na ha&#322;as, bo przez wiele lat pracowa&#322;em na &bdquo;Starcie&rdquo;, ale ha&#322;as z tamtych g&#322;o&#347;nik&oacute;w by&#322; okropny. Wyrwany z ciszy nocnej ze snu nie mog&#322;em ju&#380; usn&#261;&#263;, a je&#347;li mi si&#281; uda&#322;o, to po godzinie mia&#322;em powt&oacute;rk&#281;. W dodatku by&#322; to taki zawodz&#261;co j&#281;cz&#261;cy g&#322;os, mog&#261;cy doprowadzi&#263; cz&#322;owieka do w&#347;ciek&#322;o&#347;ci. Gdyby by&#322; w mie&#347;cie inny tani hotel to chyba by&#347;my si&#281; przenie&#347;li, ale nie by&#322;o. Do lepszego nie mogli&#347;my si&#281; przenie&#347;&#263;, bo w&oacute;wczas nasze oszcz&#281;dno&#347;ci z topnia&#322;yby do zera, a przecie&#380; po to wszyscy m&#281;czyli&#347;my si&#281;, aby co&#347; zarobi&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W hotelu gdzie mieszkali&#347;my pokoje by&#322;y ciekawie urz&#261;dzone, a raczej usytuowane. Je&#347;li wyobrazimy sobie wagon kolejowy z przedzia&#322;ami i w&#261;skim korytarzem, z kt&oacute;rego do przedzia&#322;&oacute;w si&#281; wchodzi, to podobnie by&#322;o w hotelu. Z w&#261;skiego korytarza o szeroko&#347;ci oko&#322;o 1,5 metra i szerokimi oknami wcho&shy;dzi&#322;o si&#281; do ma&#322;ych 1-osobowych pokoik&oacute;w. Pokoiki by&#322;y tylko nieznacznie wi&#281;ksze od przedzia&#322;u w wagonie. By&#322;o tam &#322;&oacute;&#380;ko, ma&#322;y stolik i w&#322;a&#347;ciwie nic wi&#281;cej. P&#322;acili&#347;my za to z rycza&#322;tu, kt&oacute;ry mieli&#347;my na hotel i co&#347; nam z tego oszcz&#281;dno&#347;ci zostawa&#322;o. S&#261;siedztwo hotelu nie by&#322;o zbyt przyjemne, gdy&#380; by&#322; to tani hotel. Z okna mojego pokoju rozpo&#347;ciera&#322; si&#281; widok, kt&oacute;ry widoczny jest na fot 3\/23 powy&#380;ej.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Opr&oacute;cz rycza&#322;tu hotelowego wyp&#322;acano nam diety w dinarach algiers&shy;kich. Dolar stanowi&#322; r&oacute;wnowarto&#347;&#263; oko&#322;o 4 dinar&oacute;w algierskich, a dieta wynosi&#322;a 40 dinar&oacute;w. Poniewa&#380; dinar algierski by&#322; walut&#261; niewymienialn&#261;, wi&#281;c nie mia&#322; w Polsce &#380;adnej warto&#347;ci. Nie by&#322;o sensu przywozi&#263; ich do kraju tylko za oszcz&#281;dno&#347;ci zrobi&#263; zakupy.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pieni&#261;dze przywozi&#322; nam i wyp&#322;aca&#322; skarbnik Polak, kt&oacute;ry okresowo do nas z bazy g&#322;&oacute;wnej w Algierze przyje&#380;d&#380;a&#322;. O te pieni&#261;dze wybuch&#322;a awantura pomi&#281;dzy szefostwem akcji, a za&#322;ogami samolot&oacute;w. Ot&oacute;&#380; algierski przedstawi&shy;ciel firmy, kt&oacute;ra nam zleca&#322;a us&#322;ugi zapyta&#322; nas czy my dostajemy kieszonkowe, kt&oacute;re jego firma p&#322;aci dla nas jako zach&#281;t&#281; do pracy. S&#261;dz&#281;, &#380;e Algierczycy zorientowali si&#281;, &#380;e z nasz&#261; prac&#261; co&#347; jest nie tak jak powinno by&#263; i chcie&shy;li dociec, w czym jest sedno sprawy. Odpowiedzieli&#347;my, &#380;e &#380;adnych ekstra pie&shy;ni&#281;dzy nie dostajemy tylko to, co mamy w kontrakcie, to jest rycza&#322;t hotelowy i diety, bo taka by&#322;a prawda. Algierczyk bardzo si&#281; zdenerwowa&#322; i za&shy;powiedzia&#322;, &#380;e od tej pory on b&#281;dzie przyje&#380;d&#380;a&#322; z pieni&#281;dzmi do nas i sam ka&#380;demu w&#322;asnor&#281;cznie pieni&#261;dze wyp&#322;aci. Tak te&#380; zrobi&#322;, a by&#322;a to kwota oko&#322;o 10% wy&#380;sza ni&#380; ta, co nasz skarbnik nam wyp&#322;aca&#322;. Wyg&#322;osi&#322; przy tym u&#347;wiadamiaj&#261;c&#261; mow&#281;, co brzmia&#322;o mniej wi&#281;cej tak.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>U nas w Algierii budujemy socjalizm i nie mo&#380;e by&#263; mowy o jakim&#347; wyzysku cz&#322;owieka przez cz&#322;owieka. D&#322;ugo si&#281; na ten temat rozgadywa&#322; i na temat sprawiedliwo&#347;ci. Uwa&#380;a&#322;, &#380;e to nasz szef pieni&#261;dze sobie zabiera nie p&#322;ac&#261;c nam kieszonkowego. Nie zdawa&#322; sobie nawet sprawy z tego, &#380;e nie okrada nas jeden cz&#322;owiek tylko pa&#324;stwowa firma, jak&#261; jest ZUA i czyni to z woli pa&#324;stwa. &#346;mia&#263; mi si&#281; chcia&#322;o s&#322;uchaj&#261;c wywod&oacute;w Algierczyka na temat sprawiedliwo&#347;ci w socjalizmie, tym bardziej, &#380;e m&oacute;wi&#322; to nam obywatelom takiego w&#322;a&#347;nie kraju. Przez te kilkadziesi&#261;t lat ju&#380; si&#281; tyle o tym nas&#322;ucha&#322;em, &#380;e rzyga&#263; mi si&#281; chcia&#322;o, kiedy to s&#322;ysza&#322;em. Zreszt&#261; jaki&#380; to oni socjalizm buduj&#261;. To by&#322; jeszcze wi&#281;kszy re&#380;im ni&#380; u nas, gdy&#380; ten ich socjalizm przesycony by&#322; na wskro&#347; islamem, a w szczeg&oacute;lno&#347;ci w stosunku do kobiet.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pieni&#281;dzy wyp&#322;acanych nam przez Algierczyka nie dosta&#322;y w&#322;adze ZUA i wtedy zrobi&#322;a si&#281; awantura. Przyjecha&#322; szef ze skarbnikiem i kolejno chodzili od jednego do drugiego, &#380;eby podpisa&#263; na ich li&#347;cie wyp&#322;at, &#380;e dostali&#347;my pieni&#261;&shy;dze, a jednocze&#347;nie &#380;eby&#347;my oddali te 10%, kt&oacute;re Algierczyk wyp&#322;aci&#322; nam wi&#281;cej. T&#322;umaczono nam, &#380;e z tych pieni&#281;dzy w&#322;adze ZUA op&#322;aca&#322;y p&#322;atnika i kontrolera KCSP, kt&oacute;rych nie by&#322;o uj&#281;tych w kontrakcie ze stron&#261; algiersk&#261;. By&#322;o a&#380; &#380;enuj&#261;ce jak ten p&#322;atnik z kontrolerem prosili aby&#347;my oddali te 10%. Pocz&#261;tkowo wszyscy twardo si&#281; upierali, nie chc&#261;c podpisywa&#263; pieni&#281;dzy, kt&oacute;rych nie otrzymali&#347;my i jeszcze oddawa&#263; im 10%, ale stopniowo op&oacute;r s&#322;ab&#322;, a&#380; wszyscy podpisali. Pracowali b&#261;d&#378; co b&#261;d&#378; w tej firmie i najwyra&#378;niej zale&#380;a&#322;o im na pracy, wi&#281;c nie chcieli si&#281; nara&#380;a&#263;. Najd&#322;u&#380;ej ja si&#281; opiera&#322;em, gdy&#380; nie by&#322;em pracownikiem ZUA tylko kontraktowo wypo&#380;yczony z Mielca. Nie zale&#380;a&#322;o mi na pracy u nich, gdy&#380; wraca&#322;em do swojego macierzystego zak&#322;adu pracy. Nie chcia&#322;em jednak nieko&#324;&shy;cz&#261;cych si&#281; dyskusji i list&#281; podpisa&#322;em oddaj&#261;c 10%. Nie musia&#322;em tego robi&#263;, bo prawo by&#322;o po mojej stronie i musieliby mi diety wyp&#322;aci&#263;. Nawet s&#261;downie wygra&#322;bym t&#261; spraw&#281;, gdy&#380; by&#322;o to jawne nadu&#380;ycie prawa, ale machn&#261;&#322;em na to r&#281;k&#261;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po tym zdarzeniu tak piloci jak i mechanicy jeszcze bardziej niech&#281;tnie pracowali. Piloci wymy&#347;lali coraz to inne przeszkody &#380;eby nie lata&#263;. Z mojego samolotu zabrano ga&#378;nik, coraz wi&#281;cej go dekompletuj&#261;c. Opr&oacute;cz tego mia&#322; ten samolot bardzo wyeksploatowany silnik, co powodowa&#322;o, &#380;e latanie by&#322;o na nim niebezpieczne. W dalszym ci&#261;gu mia&#322;em du&#380;o wolnego czasu, bo nawet na l&#261;dowisko do bazy nie je&#378;dzi&#322;em tylko pozostawa&#322;em w hotelu.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Maj&#261;c sporo czasu pisa&#322;em listy. Kilka z tych list&oacute;w zachowa&#322;o si&#281; i posiadam je w swoim elektronicznym archiwum.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Poko&#324;czy&#322;y si&#281; szczepienia przeciwko tropikalnym chorobom i musia&#322;em by&#263; ponownie zaszczepiony. Nie chcieli&#347;my, aby nas szczepiono w jakich&#347; pod&#322;ych warunkach, wi&#281;c dotarli&#347;my do polskich lekarzy pracuj&#261;cych na kontraktach, kt&oacute;rzy nas zaszczepili. W ten spos&oacute;b pozna&#322;em polskich lekarzy b&#281;d&#261;cych w Algierii z rodzinami.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/536b426df20ea8b07f7187ea9f0faba746311709\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/536b426df20ea8b07f7187ea9f0faba746311709\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/f9a093c464912b73d09ee7f08c6b369527c90803\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/f9a093c464912b73d09ee7f08c6b369527c90803\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W pobli&#380;u Setifu i wzd&#322;u&#380; wybrze&#380;a Morza &#346;r&oacute;dziemnego znajdowa&#322;o si&#281; bardzo wiele ruin rzymskich, kt&oacute;re lekarze je&#378;dzili zwiedza&#263;. Wyrazi&#322;em ch&#281;&#263; uczestniczenia w zwiedzaniu, maj&#261;c sporo wolnego czasu. Od tej pory zabierali mnie z hotelu i jechali&#347;my zwiedza&#263;. By&#322;y to wycieczki popo&#322;udniowe, a ja by&#322;em z nimi w kilku miejscach, z kt&oacute;rych mam sporo zdj&#281;&#263;. Jestem na tych zdj&#281;ciach w&#322;a&#347;nie z owymi lekarzami. Szkoda tylko, &#380;e nie napisa&#322;em nazwy ruin i miejsca sk&#261;d pochodz&#261;. Nie pami&#281;tam tak&#380;e nazwisk lekarzy, ani z jakich miast pochodzili. W chwili obecnej nic ju&#380; z tego nie pami&#281;tam, nawet twarze, kt&oacute;re s&#261; na zdj&#281;ciach ca&#322;kiem zatar&#322;y mi si&#281; w pami&#281;ci.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po kilkunastu dniach &bdquo;byczenia si&#281;&rdquo; dostarczono &#347;mig&#322;o, ga&#378;nik i ko&#322;o z goleni&#261;. Przyjecha&#322; mechanik pok&#322;adowy i pilot, z kt&oacute;rymi dokona&#322;em monta&#380;u, a nast&#281;pnie naprawili&#347;my uszkodzone skrzyd&#322;o. Dochodzi&#322;a po&#322;owa kwietnia, kiedy ponownie rozpocz&#281;li&#347;my loty. Jednak&#380;e czym bli&#380;ej ko&#324;ca by&#322;a nasza algierska akcja tym bardziej martwi&#322; mnie m&oacute;j samolot. Silnik mia&#322; dopiero 200 godzin lotu, a wyra&#378;nie by&#322; &bdquo;zar&#380;ni&#281;ty&rdquo;. Musia&#322;em w kanistrach mie&#263; olej silnikowy, aby go dolewa&#263; w trakcie pracy, tak go du&#380;o pali&#322;. W ci&#261;gu godziny lotu silnik pali&#322; prawie 20 litr&oacute;w oleju. Pojemno&#347;&#263; zbiornika olejowego wynosi&#322;a 60 litr&oacute;w, a wi&#281;c samolot m&oacute;g&#322; si&#281; bezpiecznie utrzyma&#263; w powietrzu 2,5 do 3 godzin. Mieli&#347;my tym samolotem wr&oacute;ci&#263; do kraju. Jak tu jednak lecie&#263; samolotem do kraju przez Morze &#346;r&oacute;dziemne maj&#261;c do pokonania 6-ciogodzinn&#261; tras&#281; lotu przez morze. W samolocie nie da si&#281; tak jak w samochodzie przystan&#261;&#263; na poboczu, &#380;eby do&shy;la&#263; oleju, wi&#281;c zdawa&#322;em sobie spraw&#281;, &#380;e b&#281;d&#281; mia&#322; z tym samolotem niez&#322;&#261; przepraw&#281;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Kiedy min&#261;&#322; marzec zacz&#281;&#322;o si&#281; robi&#263; coraz cieplej. W kwietniu by&#322;o ju&#380; wiadomo, &#380;e akcja zako&#324;czy si&#281; w maju i wtedy nast&#261;pi&#263; ma zgrupowanie wszy&shy;stkich samolot&oacute;w w Algierze, sk&#261;d po przygotowaniu samolot&oacute;w polecimy do kra&shy;ju.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pewnego dnia pilot mojego samolotu rozchorowa&#322; si&#281; i zabrano go do Algieru, a mechanika pok&#322;adowego na inny samolot. Zosta&#322;em zn&oacute;w z samolotem sam Podejrzewa&#322;em, &#380;e pilot symulowa&#322; chorob&#281; boj&#261;c si&#281; tym samolotem wraca&#263; do kraju. Teraz mia&#322;em ju&#380; prawdziwe bezrobocie, gdy&#380; do doko&#324;czenia pracy na naszym l&#261;dowisku przys&#322;ano inny samolot.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Ponownie sp&#281;dza&#322;em czas chodz&#261;c po sklepach. Mia&#322;em sporo dinar&oacute;w, a poniewa&#380; by&#322; to pieni&#261;dz u nas niewymienialny, wi&#281;c kupowa&#322;em to co uzna&#322;em, &#380;e jest op&#322;acalne. Kupi&#322;em sobie tak&#380;e elektryczn&#261; maszynk&#281; do golenia, gdy&#380; po wyje&#378;dzie z Sudanu pozosta&#322;em bez maszynki i goli&#322;em si&#281; &#380;yletk&#261;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Z moj&#261; star&#261; maszynk&#261; zwi&#261;zane by&#322;o ciekawe zdarzenie. By&#322;a to maszynka nap&#281;dzana spr&#281;&#380;yn&#261;. Nakr&#281;ca&#322;o si&#281; w niej spr&#281;&#380;yn&#281; i przez chwil&#281; mo&#380;ny by&#322;o si&#281; ni&#261; goli&#263;. W trakcie golenia nale&#380;a&#322;o j&#261; wielokrotnie nakr&#281;ca&#263;. Kupi&#322;em j&#261; za jednego rubla we Lwowie, a lec&#261;c do Afryki spodziewa&#322;em si&#281;, &#380;e b&#281;d&#261; tam polowe waru&shy;nki, gdzie nie zawsze b&#281;dzie pr&#261;d, wi&#281;c j&#261; wzi&#261;&#322;em. Goli&#322;em si&#281; ni&#261; cz&#281;sto w Egipcie i Sudanie podczas pracy w polu. By&#322;a wygodna, bo nie wymaga&#322;a pr&#261;&shy;du elektrycznego, a tak&#380;e myd&#322;a ni wody. Wad&#261; jej by&#322; fakt, &#380;e trzeba by&#322;o j&#261; cz&#281;sto nakr&#281;ca&#263;, a tak&#380;e bardzo &#378;le goli&#322;a. W Sudanie jeden z Arab&oacute;w za&shy;uwa&#380;y&#322;, &#380;e si&#281; ni&#261; gol&#281; i bardzo mu si&#281; ta maszynka spodoba&#322;a. Wyrazi&#322; ch&#281;&#263; kupienia jej, ale mu powiedzia&#322;em, &#380;e nie jest do sprzedania. Poniewa&#380; dr&#281;czy&#322; mnie swym kupnem d&#322;u&#380;szy czas powiedzia&#322;em, &#380;e jest to maszynka bardzo droga i kosztuje 50 dolar&oacute;w. Uwa&#380;a&#322;em, &#380;e jest to najlepszy spos&oacute;b, aby si&#281; odczepi&#322;. On jednak zacz&#261;&#322; si&#281; targowa&#263;, czyli mia&#322; zamiar kupi&#263; nawet za tak wysok&#261; cen&#281;. Zrozumia&#322;em, &#380;e mog&#281; zrobi&#263; dobry interes, bo i tak zamierza&#322;em j&#261; po sko&#324;czonej akcji wyrzuci&#263;, wi&#281;c opu&#347;ci&#322;em mu dwa dolary. Od tej pory dzie&#324; po dniu odbywa&#322; si&#281; mi&#281;dzy nami targ. On cen&#281; podnosi&#322;, a ja opuszcza&shy;&#322;em. Ostatecznie cen&#281; ustalili&#347;my na 40 dolar&oacute;w i tak&#261; kwot&#281; dosta&#322;em od nie&shy;go opuszczaj&#261;c Sudan, jako &#380;e uzgodnili&#347;my, i&#380; transakcj&#281; sfinalizujemy, gdy b&#281;d&#281; wyje&#380;d&#380;a&#322;. Tam w Algierii za 40 dolar&oacute;w kupi&#322;em dwie maszynki firmy Philips i je&shy;szcze zosta&#322;o na piwo. Kupi&#322;em tak&#380;e magnetofon, kt&oacute;ry pos&#322;u&#380;y&#322; mi w zabija&shy;niu czasu w hotelu. Od koleg&oacute;w po&#380;ycza&#322;em wszystkie lepsze kasety z nagrania&shy;mi i przegrywa&#322;em na kupione puste kasety. Sklepy w Setifie dobrze by&#322;y zao&shy;patrzone i w&#322;a&#347;ciwie wszystko mo&#380;na by&#322;o kupi&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nie tylko odwiedza&#322;em same sklepy. Lubi&#322;em podziwia&#263; &#322;adnie pobudowane domy i uliczki. To co mo&#380;e dostrzec laik taki jak ja, to jest fakt, &#380;e kolonializm wi&#281;cej po sobie zostawi&#322; dobrego w Algierii ni&#380; w Sudanie czy Egipcie. Algieria by&#322;a pod panowaniem Francji, kt&oacute;ra wi&#281;cej inwestowa&#322;a w ten kraj. &#346;wiadczy o tym wiele algierskich miast, mi&#281;dzy innymi stolica kraju Algier. S&#261; to miasta pi&#281;knie pobudowane na wz&oacute;r europejski. Anglicy natomiast poszli na drena&#380; zysk&oacute;w, co szczeg&oacute;lnie wida&#263; w Sudanie. Tam opr&oacute;cz pi&#281;knie urz&#261;dzo&shy;nych p&oacute;l, pieni&#281;dzy w miasta nie inwestowano. Nie pozostawili Anglicy w Sudanie &#380;adnego przemys&#322;u, kt&oacute;ry w miastach algierskich jednak wida&#263;.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/cddd8be10311c95ec972ad7a43502c0bb79814f8\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/cddd8be10311c95ec972ad7a43502c0bb79814f8\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;Dni bieg&#322;y, a ja czas sp&#281;dza&#322;em na zwiedzaniu miasta, lub ze znajomymi lekarzami umawia&#322;em si&#281; i jechali&#347;my zwiedza&#263; rzymskie ruiny. &#346;niadania i kolacje robi&#322;em sobie sam, a na obiad kupowa&#322;em sobie w barze naprzeciwko hotelu kurczaka z ro&#380;na. Kurczak, kt&oacute;rego po&#322;&oacute;wk&#281; kupowa&#322;em mia&#322; sk&oacute;rk&#281; tak chrupi&#261;c&#261; jak &#347;wie&#380;o upieczona bu&#322;eczka. Nigdy takiego kurczaka u nas w Po&shy;lsce nie jad&#322;em.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zawsze gdzie by&#322;em interesowa&#322;y mnie panuj&#261;ce obyczaje ludzi. St&#261;d te&#380; lubi&#322;em obserwowa&#263; ich zachowanie. To co w szczeg&oacute;lno&#347;ci rzuca&#322;o mi si&#281; w oczy wychodz&#261;c wieczorami na ulic&#281;, to t&#322;umy ha&#322;a&#347;liwie zachowuj&#261;cych si&#281; m&#322;odych m&#281;&#380;czyzn szczeg&oacute;lnie pod kinami. Odbywa&#322;y si&#281; tam na kina prawdziwe szturmy chc&#261;cych dosta&#263; si&#281; do wewn&#261;trz. W&#347;r&oacute;d tych m&#281;&#380;czyzn nie by&#322;o kobiet podobnie jak we wszystkich miastach arabskich. Kobieta nie mia&#322;a prawa po zmroku samotnie bez m&#281;&#380;czyzny wyj&#347;&#263; na ulic&#281;. Nie by&#322;o tak&#380;e swobody seksu&shy;alnej, jaka panowa&#322;a w Indonezji, gdzie we wszystkich zakamarkach ulic handlowa&#322;y swym cia&#322;em dziewcz&#281;ta. Tu w Setifie tak&#380;e istnia&#322;a prostytucja, ale wydaje mi si&#281;, &#380;e by&#322;a ona pod pewn&#261; kontrol&#261;, gdy&#380; umiejscowiona by&#322;a w domach publicznych.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wybrali&#347;my si&#281; jednego razu w dw&oacute;jk&#281; do takiego domu. Wchodz&#261;c tam nie musia&#322;o si&#281; korzysta&#263; z us&#322;ug pa&#324;. Mo&#380;na by&#322;o wej&#347;&#263; p&#322;ac&#261;c wst&#281;p, poogl&#261;da&#263; i wyj&#347;&#263;. Do budynku wchodzi&#322;o si&#281; przez bramk&#281;, kt&oacute;ra zamyka&#322;a si&#281; po prze&shy;j&#347;ciu jednej osoby, gdy ta zap&#322;aci&#322;a za wej&#347;cie jednego dinara. Wchodzi&#322;o si&#281; na du&#380;&#261; sal&#281; wysok&#261; na dwa pi&#281;tra, sk&#261;d wida&#263; by&#322;o wok&oacute;&#322; sali na pi&#281;trach galeri&#281; pokoik&oacute;w. Na sali by&#322; bufet i kilka stolik&oacute;w, a po jednej stronie sali sta&#322;y i opiera&#322;y si&#281; o &#347;ciany, lub spacerowa&#322;y prostytu&shy;tki. By&#322;y r&oacute;&#380;ne, stare, m&#322;ode, a tak&#380;e o jasnej lub ciemnej karnacji sk&oacute;ry. By&#322;y zar&oacute;wno &#322;adne jak i brzydkie. Po przeciwnej stronie sali widzia&#322;em tak samo podpartych kilkunastu m&#322;odych Arab&oacute;w. Ci m&#322;odzi Arabowie uporczywie wpatrywali si&#281; w prostytutki tak jakby rozbierali je wzrokiem. Nast&#281;pnie podchodzili szybkim krokiem, brali wybran&#261; za r&#281;k&#281;, a ta prowadzi&#322;a na g&oacute;r&#281; do pokoiku.<\/p>\n<p>Zacz&#261;&#322;em obserwowa&#263; jedn&#261; szczeg&oacute;lnie zgrabn&#261; i m&#322;od&#261;, w sp&oacute;dniczce mini i wysokich butach. Mia&#322;a najwi&#281;ksze powodzenie, bo jak tylko zesz&#322;a na sal&#281; to zaraz kt&oacute;ry&#347; z Arab&oacute;w podchodzi&#322; i j&#261; bra&#322;. Wydawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e niekt&oacute;rzy czekali tylko na ni&#261;. Z miejsca gdzie sta&#322;em wida&#263; by&#322;o na galerii drzwi jej pokoju, do kt&oacute;rego wchodzi&#322;a z klientem. Potrudzi&#322;em si&#281; i uchwyci&#322;em czas, jaki przebywali w pokoju. Ot&oacute;&#380; w ci&#261;gu godziny obs&#322;u&#380;y&#322;a 5-ciu, a &#347;redni czas ich przebywania za drzwiami pokoju od wej&#347;cia do wyj&#347;cia wynosi&#322; 4 minuty. Kiedy sobie u&#347;wiadomi&#322;em co tam mog&#322;o si&#281; odbywa&#263; w tak b&#322;yskawicz&shy;nym tempie ogarn&#281;&#322;o mnie obrzydzenie. Zda&#322;em sobie spraw&#281;, &#380;e nie odbywa&#322;o si&#281; to z zachowaniem odrobiny higieny, gdy&#380; nie by&#322;o na to czasu. Rozbieranie tak&#380;e nie mog&#322;o mie&#263; miejsca, a mo&#380;e nawet nie by&#322;o czasu, aby po&#322;o&#380;y&#263; si&#281; skoro trwa&#322;o tak kr&oacute;tko. Nie chcia&#322;em docieka&#263; czy cena za us&#322;ug&#281; zale&#380;a&#322;a od czasu, bo stamt&#261;d wyszed&#322;em z ogromnym niesmakiem i nie chcia&#322;em ju&#380; wi&#281;cej ogl&#261;da&#263; podobnych scen.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zako&#324;czyli&#347;my algiersk&#261; akcj&#281; pod koniec kwietna. Przyszed&#322; sy&shy;gna&#322; zbi&oacute;rki wszystkich samolot&oacute;w w Algierze. Doprowadzi&#322;em sw&oacute;j samolot do takiego stanu, aby m&oacute;g&#322; do Algieru dolecie&#263;. Przys&#322;ali pilota i tak 26 kwietnia 1974 znalaz&#322;em si&#281; ze swoim samolotem w Algierze.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Algier okaza&#322; si&#281; nad wyraz pi&#281;knym miastem portowym po&#322;o&#380;onym na wzg&oacute;rzach. Jedn&#261; stron&#261; wpada&#322; do morza, natomiast w przeciwnym kierunku, licznymi schodami mo&#380;na by&#322;o schodzi&#263; w kierunku po&#322;udniowym. Patrz&#261;c z do&#322;u na miasto w kierunku morza odnosi&#322;o si&#281; wra&#380;enie, &#380;e tymi schodami mo&#380;na wej&#347;&#263; do nieba.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/cdedc0ac6f4a7d4a98cb044fa975965dfc203273\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/cdedc0ac6f4a7d4a98cb044fa975965dfc203273\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp; <\/p>\n<p>Nie by&#322;o mi dane ogl&#261;danie urok&oacute;w tego pi&#281;knego mia&shy;sta, gdy&#380; rozpocz&#261;&#322;em prac&#281; na swoim samolocie. Najciekawsze co zwiedzi&#322;em w porcie, to stoj&#261;cy na redzie Dar Pomorza, kt&oacute;ry w tym czasie zawin&#261;&#322; do Algieru. To w&#322;a&#347;nie z jego pok&#322;adu mam zrobione dwie fotografie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Z pilotem i mechanikami b&#281;d&#261;cymi na powy&#380;szych 2 zdj&#281;ciach by&#322;em najwi&#281;cej zaprzyja&#378;niony. &#379;aden z nich nie nale&#380;a&#322; jednak do za&#322;ogi mojego samolotu, jako &#380;e w Algierze na swoim samolocie pozosta&#322;em zupe&#322;nie sam.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Jak ju&#380; wspomina&#322;em m&oacute;j samolot mia&#322; tak wyeksploatowany silnik, &#380;e nie nadawa&#322; si&#281; do przelotu z powrotem do kraju. Teraz chocia&#380; p&oacute;&#378;no rozumia&#322;em dlaczego pilot i mechanik pok&#322;adowy po akcji w Sudanie zrezygnowali z pracy na nim. Tak go eksploatowali, &#380;e kompletnie silnik zar&#380;n&#281;li. Na dobr&#261; spraw&#281; za tak&#261; eksploatacj&#281; powinno si&#281; surowo kara&#263;, ale o ile wiem nic takiego si&#281; nie sta&#322;o, a raczej odwrotnie dostali nagrod&#281; za du&#380;&#261; ilo&#347;&#263; lot&oacute;w i opryskanych chemikaliami fedan&oacute;w. By&#322;y momenty, &#380;e &#380;a&#322;owa&#322;em, i&#380; zg&#322;osi&#322;em ch&#281;&#263; na akcj&#281; w Algierii. Nale&#380;a&#322;o trzyma&#263; si&#281; w&#322;asnego samolotu i za&#322;ogi i tak jak Winczo czy inni wr&oacute;ci&#263; do kraju. P&oacute;&#378;no jednak by&#322;o ju&#380; na &#380;ale i nale&#380;a&#322;o zakasywa&#263; r&#281;kawy i bra&#263; si&#281; za robot&#281;, &#380;eby jako&#347; szcz&#281;&#347;liwie wr&oacute;ci&#263; tym gratem. Zg&#322;osi&#322;em szefowi technicznemu jaki jest stan samolotu i powiedzia&#322;em, &#380;e nie nadaje si&#281; do lotu ze wzgl&#281;du na silnik, kt&oacute;ry jest wyeksploatowany spalaj&#261;c zbyt du&#380;e ilo&#347;ci oleju.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zapad&#322;a decyzja wymieni&#263; na silniku wszystkie t&#322;oki z cylindrami i pier&#347;cieniami w&#322;&#261;cznie. By&#322;a to praca dla dobrze wyposa&#380;onego zak&#322;adu remonto&shy;wego i odpowiednich fachowc&oacute;w, a nie osprz&#281;towca, kt&oacute;ry nigdy si&#281; tym nie za&shy;jmowa&#322;. Powiedzia&#322;em, &#380;e nie mam na silnik licencji, a wi&#281;c uprawnie&#324; do wykonywania takich prac, ale us&#322;ysza&#322;em &#380;ebym si&#281; nie martwi&#322;, bo prace w Ksi&#261;&#380;&shy;ce P&#322;atowca i silnika podpisze kto&#347; inny. &#379;ebym cylindry i t&#322;oki pozdejmowa&#322;, a do zak&#322;adania nowych kogo&#347; mi dadz&#261;. Pope&#322;ni&#322;em b&#322;&#261;d w tym miejscu, bo nale&#380;a&#322;o kategorycznie odm&oacute;wi&#263; wykonywanie tej pracy i mia&#322;em w tym wypadku prawo tak post&#261;pi&#263;. Nikt te&#380; do pracy, do kt&oacute;rej nie mia&#322;em uprawnie&#324; nie powinien mnie przymusza&#263;. Jednak&#380;e jak nigdy w &#380;yciu nie potrafi&#322;em uwolni&#263; si&#281; od czarnej roboty tak by&#322;o i teraz. S&#322;uszne jest w moim wypadku powiedzenie, &#380;e robota g&#322;upiego lubi.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wzi&#261;&#322;em si&#281; za t&#261; niewdzi&#281;czn&#261; robot&#281;. Chodzi&#322;em teraz jak &#347;winia ca&#322;y brudny w oleju. W maju upa&#322;y dawa&#322;y si&#281; ju&#380; we znaki. W Algierze by&#322;o o wiele cieplej ni&#380; w Setifie, kt&oacute;ry le&#380;a&#322; w g&oacute;rach. Czasu do wylotu by&#322;o coraz mniej, terminy wylot&oacute;w wszystkich pi&#261;tek by&#322;y ju&#380; wyznaczone. Pracowa&#322;em od rana do p&oacute;&#378;na wieczorem. W dodatku jak pech to pech. Na jednym z cylindr&oacute;w ukr&#281;ci&#322;em szpilk&#281; mocuj&#261;c&#261; cylinder. Co&#347; okropnego ile ja si&#281; nam&#281;czy&#322;em z t&#261; szpil&shy;k&#261;. Nie by&#322;o takiej szpilki, a tam by&#322; gwint specjalny sto&#380;kowy. Sporo si&#281; nam&#281;czy&#322;em zanim wykr&#281;ci&#322;em pozosta&#322;&#261; w korpusie silnika cz&#281;&#347;&#263; szpilki, a nast&#281;pnie tak&#261; szpilk&#281; ze specjalnego materia&#322;u nale&#380;a&#322;o dorobi&#263; i przykr&#281;ci&#263;. Dosta&#322;em pomoc tylko w zakresie dorobienia nowej szpilki, ale nikt nie wiedzia&#322;, z jakiego ma by&#263; materia&#322;u. W ko&#324;cu tak si&#281; sta&#322;o, &#380;e jaki materia&#322; mieli z takiego dorobili i tak&#261; wkr&#281;ci&#322;em.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pracowa&#322;em ca&#322;kowicie sam, gdy&#380; mechanika pok&#322;adowego nie mia&#322;em, a pi&shy;lot tylko przylecia&#322; tym samolotem i poszed&#322; na sw&oacute;j. Czasem dali mi dorywczo kogo&#347;, &#380;eby co&#347; mi potrzyma&#322; i to by&#322;o wszystko. Nikt nie chcia&#322; pracowa&#263; na nie swoim samolocie i to by&#322;o zrozumia&#322;e. Tylko ja jeden by&#322;em taki g&#322;upi. By&#322; czas, &#380;e zacz&#261;&#322;em prosi&#263; Boga, &#380;eby tak jak w Zagaziku wysiad&#322;y mi oczy i noga w kolanie, ale nic takiego si&#281; nie sta&#322;o. Jeden z silnikowc&oacute;w pokaza&#322; mi tylko, jak zak&#322;ada&#263; pier&#347;cienie do cylindr&oacute;w, bo nie mog&#322;em tego znale&#378;&#263; w ksi&#261;&#380;ce, natomiast reszt&#281; wskaz&oacute;wek znajdowa&#322;em w instrukcji remontowej silnika. W ko&#324;cu zmonto&shy;wa&#322;em silnik, ale nie by&#322;o w&#322;a&#347;ciwego klucza dynamometrycznego do dokr&#281;cenia nakr&#281;tek, wi&#281;c dokr&#281;ci&#322;em na wyczucie z tak&#261; si&#322;&#261;, jak&#261; uzna&#322;em za stosowne. Po sko&#324;czeniu wzi&#261;&#322;em ksi&#261;&#380;k&#281; silnika i da&#322;em szefowi technicznemu o dokona&shy;nie wpisu o remoncie silnika i poprosi&#322;em, aby uprawniony dokona&#322; pierwszego rozruchu silnika. Nie chcia&#322;em bra&#263; wszystkiego na swoje barki, a w szczeg&oacute;l&shy;no&#347;ci rzeczy, do kt&oacute;rych nie mia&#322;em uprawnie&#324;. Z do&#347;wiadcze&#324; w pracy w serwi&shy;sie wiedzia&#322;em jak to jest. Zdawa&#322;em sobie doskonale spraw&#281;, &#380;e mo&#380;e si&#281; to sko&#324;czy&#263; wi&#281;ksz&#261; awari&#261; silnika, lub nawet tragicznie i wtedy win&#281; zwali si&#281; na mnie jako tego, kto wykonywa&#322;, a wi&#281;c dokona&#322; wpisu pomimo tego, &#380;e nie wolno mu remontu wykonywa&#263;. Wiedzia&#322;em, &#380;e je&#380;eli nie podpisz&#281;, a tak&#380;e nie ostempluj&#281; w&#322;asn&#261; piecz&#261;tk&#261; to tak b&#281;dzie dla mnie bezpieczniej. Szef chodzi&#322; z t&#261; ksi&#261;&#380;k&#261; d&#322;u&#380;szy czas przez kilka dni i podsuwa&#322; do podpisu to jednemu to drugiemu, ale nie znalaz&#322; si&#281; nikt tak g&#322;upi. W ko&#324;cu musia&#322; sam podpisa&#263;, jako &#380;e by&#322; za to najwi&#281;cej odpowiedzialny.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><figure class=\"alignleft\">                    <img decoding=\"async\" data-src=\"https:\/\/images.polot.net\/1ad5abbaaa7d0e6fa0e45796ea67dcce97f9a6f2\" src=\"https:\/\/images.polot.net\/1ad5abbaaa7d0e6fa0e45796ea67dcce97f9a6f2\" alt=\"\" class=\"lazyload\" data-action=\"zoom\"><figcaption><\/figcaption><\/figure>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Silnikowiec dokona&#322; pierwszego rozruchu silnika. Trzeba powiedzie&#263;, &#380;e by&#322;em mile zaskoczony, gdy silnik podczas pr&oacute;by osi&#261;gn&#261;&#322; nominalne obroty, a chwil&#281; p&oacute;&#378;niej maksymalne, a pozosta&#322;e parametry silnika by&#322;y prawid&#322;owe. Przydzielono na samolot pilota i mechanika pok&#322;adowego, z kt&oacute;rymi po&#347;piesznie dokonywali&#347;my pakowania samolotu. Mieli&#347;my lecie&#263; w pierwszej pi&#261;tce, ale po&shy;niewa&#380; si&#281; nie wyrobi&#322;em przesuni&#281;to nas do drugiej pi&#261;tki, a w ko&#324;cu do osta&shy;tniej.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nie by&#322;o czasu na dokonanie pr&oacute;bnego lotu samolotu. Pilot dokona&#322; tylko pr&oacute;by czy si&#281; oderwie od ziemi i zaraz wyl&#261;dowa&#322;. Samolot by&#322; przeci&#261;&#380;ony, bo przy&shy;dzielono nam do zabrania sporo sprz&#281;tu. Pilot spieszy&#322; si&#281;, bo mia&#322; na mie&shy;&#347;cie jakie&#347; osobiste sprawy do za&#322;atwienia, wi&#281;c wszystko od pocz&#261;tku do ko&shy;&#324;ca by&#322;o na tym samolocie robione jak to si&#281; m&oacute;wi na wariackich papierach.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Ca&#322;e szcz&#281;&#347;cie, &#380;e ostatnie zakupy mia&#322;em porobione wcze&#347;niej. Za osta&shy;tnie pieni&#261;dze kupi&#322;em Jeszcze 50 kg mandarynek i 3 worki kawy po 20 kilo. By&#322;em zwolniony od c&#322;a, wi&#281;c mog&#322;em tego przywie&#347;&#263; ile chcia&#322;em. &#321;&#261;cznie z na&shy;szymi baga&#380;ami, ca&#322;ym sprz&#281;tem i pe&#322;nymi zbiornikami (1200 litr&oacute;w) samolot by&#322; wyra&#378;nie przeci&#261;&#380;ony. Pilot przed samym wylotem jeszcze raz zrobi&#322; pr&oacute;bny lot, bo tak wymaga tego instrukcja, a by&#322; na to czas, bo wylot op&oacute;&#378;ni&#322; si&#281; o godzin&#281;. I tym razem by&#322;em mile zaskoczony, &#380;e wszystko dzia&#322;a prawi&shy;d&#322;owo.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pozosta&#322;o mi ju&#380; tylko dwie powa&#380;ne w&#261;tpliwo&#347;ci, a mianowicie to czy dorobiona z niewiadomego materia&#322;u szpilka mocuj&#261;ca cylinder silnika wytrzyma maksymalne obci&#261;&#380;enie i nie p&#281;knie w locie. Druga w&#261;tpliwo&#347;&#263; to jak b&#281;dzie ze spalaniem oleju po wymianie cylindr&oacute;w. Wiadomo, bowiem &#380;e nie w&#322;a&#347;ciwie za&#322;o&#380;ony cho&#263;by jeden pier&#347;cie&#324; w cylindrze mo&#380;e spowodowa&#263; nadmierny przepa&#322; oleju, a wtedy mo&#380;e go nie wystarczy&#263; do d&#322;ugiego lotu. Nie zdradza&#322;em si&#281; ze swoich w&#261;tpliwo&#347;ci przed pilotem i mechanikiem po&shy;k&#322;adowym niemniej jednak one siedzia&#322;y we mnie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Pierwsz&#261; tras&#281; mieli&#347;my do Palermo na Sycylii, dok&#261;d wylecieli&#347;my z Algieru 14 maja 1974. Samolot oderwa&#322; si&#281; od ziemi i powoli nabiera&#322; wysoko&#347;ci. W napi&#281;ciu obserwowa&#322;em temperatur&#281; g&#322;owic silnika, kt&oacute;ra nie powinna przekracza&#263; 230 stopni Celsjusza. Silnik na wznoszeniu pracowa&#322; na maksymalnych obrotach, ale wkr&oacute;&shy;tce samoloty, kt&oacute;re wystartowa&#322;y po nas zacz&#281;&#322;y nas wyprzedza&#263;. Nie mieli&#347;my lecie&#263; w szyku, wi&#281;c nie zwracano na nas uwagi. Lecieli&#347;my g&#281;siego jeden za drugim i ca&#322;y czas na wznoszeniu. Pozosta&#322;e samoloty by&#322;y ju&#380; wy&#380;ej i dalej od nas. Zorientowa&#322; si&#281; lider, &#380;e odstajemy od grupy i zwolni&#322; tempo. Powoli bardzo powoli nabierali&#347;my wysoko&#347;ci i zacz&#281;li&#347;my dochodzi&#263; grup&#281;. Byli&#347;my ju&#380; daleko od brzeg&oacute;w Morza &#346;r&oacute;dziemnego, nad sob&#261; mieli&#347;my s&#322;oneczn&#261; pogo&shy;d&#281;, a pod nami faluj&#261;ce fale morza, temperatura g&#322;owic spad&#322;a i utrzymywa&#322;a si&#281; w normie, a obroty tylko nieznacznie wy&#380;sze od nominalnych, jako &#380;e ca&#322;y czas znajdowali&#347;my si&#281; na lekkim wznoszeniu. Lecieli&#347;my na wysoko&#347;ci 600 me&shy;tr&oacute;w i zacz&#281;&#322;a mnie ogarnia&#263; dziwna b&#322;ogo&#347;&#263;. Wydawa&#322;o mi si&#281;, &#380;e wszystko mam ju&#380; za sob&#261;. &#379;e oto sko&#324;czy&#322;y si&#281; moje k&#322;opoty. Zel&#380;a&#322;o we mnie ca&#322;e napi&#281;cie, kt&oacute;re od wielu tygodni si&#281; gromadzi&#322;o. Zastanawia&#322;em si&#281; jak post&#281;powa&#263; po powrocie, ale to wszystko wydawa&#322;o mi si&#281; jeszcze odleg&#322;e. Po dniach po&#347;piechu i napi&#281;cia zacz&#261;&#322;em si&#281; utwierdza&#263; w przekonaniu, &#380;e wszystkie k&#322;opoty z samolotem mam ju&#380; za sob&#261; i wreszcie spokojnie wracam do kraju.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Oczy zacz&#281;&#322;y mi si&#281; przymyka&#263;, gdy w pewnym momencie us&#322;ysza&#322;em dziwny trzask nieregularnej pracy silnika. Silnik jakby d&#322;awi&#322; si&#281; i zatrzy&shy;mywa&#322;. W rytm tego &#347;mig&#322;o tak&#380;e jakby stawa&#322;o w miejscu i po chwili nabiera&#322;o obrot&oacute;w. W&#322;osy na g&#322;owie zacz&#281;&#322;y mi autentycznie stawa&#263; d&#281;ba, a przez my&#347;l przelecia&#322;y mi niesprawne &#322;odzie ratunkowe (dingi), na kt&oacute;rych za&shy;raz b&#281;dziemy musieli si&#281; ratowa&#263;. Siedzia&#322;em pomi&#281;dzy pilotem, a mechanikiem pok&#322;adowym na tak zwanym pasie i b&#322;yskawicznie ogarnia&#322;em wzrokiem tablic&#281; przyrz&#261;d&oacute;w i pulpit sterowania samolotem. Wyrwany z drzemki nie bardzo zdawa&shy;&#322;em sobie spraw&#281; z tego, co si&#281; dzieje. Wskaz&oacute;wka obrotomierza skaka&#322;a jak w&#347;ciek&#322;a, lecz w pewnym momencie wzrok m&oacute;j pad&#322; na poprawk&#281; wysoko&#347;ci. Poprawka wysoko&shy;&#347;ci by&#322;a w&#322;&#261;czona. Nie by&#322;o czasu na dyskusje z pilotem. Jednym ruchem si&#281;&shy;gn&#261;&#322;em r&#281;k&#261; i poprawk&#281; wysoko&#347;ci wy&#322;&#261;czy&#322;em. W konsekwencji praca silnika i &#347;mig&#322;o nabra&#322;o rytmiki, obroty silnika zacz&#281;&#322;y rosn&#261;&#263;. Praca silnika wraca&#322;a do normalno&#347;ci.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Do dzisiejszego dnia nie wiem, co pilotowi strzeli&#322;o do g&#322;owy, &#380;eby po&shy;prawk&#281; wysoko&#347;ci w&#322;&#261;czy&#263;. Tak zwana poprawka wysoko&#347;ci s&#322;u&#380;y do tego, aby w zale&#380;no&#347;ci od wysoko&#347;ci wyregulowa&#263; do odpowiedniego poziomu sk&#322;ad miesza&shy;nki w ga&#378;niku. Wiadomo, &#380;e czym wy&#380;ej tym powietrze proporcjonalnie do wysoko&#347;ci jest rozrzedzone, w wyniku czego przy tej samej dawce paliwa mieszanka jest zbyt bogata, co jest nieekonomiczne i dlatego w&#322;&#261;czaj&#261;c j&#261; powoduje si&#281; zmniejszenie dop&#322;ywu paliwa do ga&#378;nika, a w efekcie bardziej ekonomiczny lot. Je&#380;eli pilot w&#322;&#261;czy&#322; poprawk&#281; na ma&#322;ej wysoko&#347;ci, a w dodatku silnik by&#322; na wznoszeniu to mia&#322; zbyt ubog&#261; mieszank&#281; i zacz&#261;&#322; si&#281; d&#322;awi&#263;. Dobrze &#380;e by&#322;em w kabinie i to zauwa&#380;y&#322;em. By&#263; mo&#380;e pilot sam by si&#281; zorientowa&#322;, ale kt&oacute;&#380; to wie.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Z humorem p&oacute;&#378;niej my&#347;la&#322;em, &#380;e gdyby&#347;my wpadli do morza to wina na pewno posz&#322;aby na t&#261; urwan&#261; i dorabian&#261; szpilk&#281;. Jakby nie by&#322;o uratowa&#322;em, wi&#281;c nie tylko sw&oacute;j presti&#380; jako tego, kto t&#261; szpilk&#281; urwa&#322; i montowa&#322; dorabian&#261;, ale r&oacute;wnie&#380; presti&#380; dorabianej szpilki, kt&oacute;ra dotrwa&#322;a do samego Kra&shy;kowa.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>L&#261;dowanie w Palermo na Sycylii odby&#322;o si&#281; bez przeszk&oacute;d. Robi&#261;c przegl&#261;d silnika znowu by&#322;em mile zaskoczony, gdy&#380; silnik nie spala&#322; oleju. Odt&#261;d zacz&#261;&#322;em wierzy&#263;, &#380;e dolec&#281; szcz&#281;&#347;liwie do Polski, i &#380;e ten samolot, na kt&oacute;rym tyle si&#281; napracowa&#322;em jest sprawny. Samolot zatankowali&#347;my i przygotowali&#347;my do nast&#281;pnego etapu lotu.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W Palermo sp&#281;dzili&#347;my trzy dni. Nie mog1i&#347;my wcze&#347;niej 1ecie&#263;, gdy&#380; nie usun&#281;&#322;y si&#281; z lotnisk lec&#261;ce przed nami pi&#261;tki. Poza tym nasz lider nie spieszy&#322; si&#281;, a i pozostali ch&#281;tnie korzystali z mo&#380;liwo&#347;ci zwiedzania Palermo i robienia zakup&oacute;w w sklepach.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Chodz&#261;c po w&#261;skich i starych uliczkach podziwia&#322;em miasto. Tam na tej w&#322;oskiej wyspie &#347;ciera&#322;a si&#281; Afryka z Europ&#261;. Widzia&#322;o si&#281; zar&oacute;wno handel uliczny jak w Afryce, ale tak&#380;e pi&#281;knie urz&#261;dzone supermarkety. To samo mo&#380;na by&#322;o powiedzie&#263; o mieszka&#324;cach tej wyspy jak i o budownictwie. Na bazarach i w sklepach uderza&#322;a niezliczona ilo&#347;&#263; ryb o najprzer&oacute;&#380;niejszych gatunkach. Niekt&oacute;re z tych ryb by&#322;y ogromne. W sklepach mi&#281;snych znajdowa&#322;y si&#281; czysto i &#347;wie&#380;o wygl&#261;daj&#261;ce wszystkie gatunki mi&#281;sa. W czasie, kiedy w Polsce sklepy &#347;wieci&#322;y pustkami, tam mo&#380;na by&#322;o cieszy&#263; wzrok towarem najprzer&oacute;&#380;niejszych rodzaj&oacute;w. Wr&#281;cz mo&#380;na by&#322;o upaja&#263; si&#281; mnogo&#347;ci&#261; wszystkiego, czego dusza zapragnie. Nie by&#322;o tak jak w Polsce kolejek, a nawet niewielu widzia&#322;o si&#281; kupuj&#261;cych.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po&#380;egnali&#347;my Palermo i w dniu 17 maja wylecieli&#347;my do Bari. Po kilku godzinach lotu nad morzem dotarli&#347;my nad w&#322;oski l&#261;d, gdzie w ca&#322;ej krasie zobaczy&#322;em dymi&#261;cy Wezuwiusz. &#346;wietna pogoda spowodowa&#322;a, &#380;e mogli&#347;my jego majestat ogl&#261;da&#263; w ca&#322;ej okaza&#322;o&#347;ci. Zatoczyli&#347;my wok&oacute;&#322; niego p&oacute;&#322;kole, aby m&oacute;c dok&#322;adniej dojrze&#263; szczeg&oacute;&#322;y jego wspania&#322;o&#347;ci i polecieli&#347;my dalej. Lot przebiega&#322; bez zak&#322;&oacute;ce&#324; i w ten spos&oacute;b w godzinach popo&#322;udniowych wyl&#261;dowali&#347;my w Bari.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Barii powita&#322;o nas wspania&#322;&#261; pogod&#261;, podobnie jak i ca&#322;y kraj. Pi&#281;knem tego miasta widzianego z lotu ptaka by&#322;a wspaniale roztaczaj&#261;ca si&#281; ziele&#324;. Byli&#347;my w Bari dwa dni i pami&#281;tam, &#380;e jeden z naszych zaprowadzi&#322; nas do swoich znajomych, mieszkaj&#261;cych tam Polak&oacute;w. Przyj&#281;to nas w ogrodzie, pocz&#281;stowano jakim&#347; napojem i na tym si&#281; sko&#324;czy&#322;o, co niekt&oacute;rzy uznali nietaktem, jako &#380;e liczyli, i&#380; nie&#378;le sobie popij&#261;. Bari zapami&#281;ta&#322;em jako miasto wielu park&oacute;w i kwitn&#261;cych ogrod&oacute;w.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Nast&#281;pnym etapem podr&oacute;&#380;y by&#322;a Wenecja, do kt&oacute;rej wystartowali&#347;my 20 maja 1974. Startuj&#261;c z Bari nie spodziewali&#347;my si&#281;, &#380;e spotka nas niespodzianka i b&#281;dziemy musieli l&#261;dowa&#263; zanim dolecimy do Wenecji. Po kilku godzinach lotu zauwa&#380;y&#322;em dwa odrzutowe samoloty wojskowe. Samoloty te lata&#322;y niebezpiecznie blisko nas i wyra&#378;nie nie mia&#322;y przyjaznych zamiar&oacute;w. Po chwili lider poleci&#322; wszystkim l&#261;dowanie na pobliskim lotnisku wojskowym i sam zacz&#261;&#322; podchodzi&#263; do l&#261;dowania. Po wyl&#261;dowaniu skierowano nas na stojank&#281;, na kt&oacute;r&#261; natychmiast podjecha&#322;o na syrenach kilka wojskowych samochod&oacute;w. Nakazano nam wysi&#261;&#347;&#263; z samolot&oacute;w, a kiedy to zrobili&#347;my do naszych samolot&oacute;w wkroczy&#322;o wojsko i zacz&#281;&#322;a si&#281; rewizja. Szukali czy w samolotach nie ma zamontowanych urz&#261;dze&#324; fotograficznych. Sporo si&#281; przy tym nam&#281;czyli, bo samoloty za&#322;adowane by&#322;y prawie po sufit r&oacute;&#380;nego rodzaju sprz&#281;tem i naszymi osobistymi rzeczami. Tego czego szukali nie znale&#378;li w naszych samolotach, bo zadaniem naszym nie by&#322;a szpiegowska penetracja ich terytorium jak s&#261;dzili. Pozabierali wszystkie aparaty fotograficzne, kt&oacute;re znajdowa&#322;y si&#281; w samolotach i odjechali. Po godzinie oddali z wywo&#322;anymi filmami, na kt&oacute;rych oczywi&#347;cie nic nie znale&#378;li. Naszego lidera wzi&#281;to na przes&#322;uchanie, albowiem okaza&#322;o si&#281;, &#380;e nie prowadzi&#322; nas wyznaczonym kana&#322;em, lecz zboczy&#322; z trasy, czego nie wolno mu by&#322;o rob<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W Kairze post&oacute;j okaza&#322; si&#281; d&#322;u&#380;szy ni&#380; planowano. Na za&#322;atwieniu wszelkich formalno&#347;ci zesz&#322;o nam ca&#322;y tydzie&#324;. W Algierii, dok&#261;d lecieli&#347;my by&#322;o ch&#322;odno, wi&#281;c firma kupi&#322;a ka&#380;demu z mechanik&oacute;w i pilotom sk&oacute;rzane kurtki, obuwie, sweter i ciep&#322;&#261; bielizn&#281;. By&#322;a zima, kt&oacute;ra cho&#263; nie w takiej formie jak u nas, ale w g&oacute;rach p&oacute;&#322;nocnej Algierii dawa&#322;a zna&#263; o sobie. Op&oacute;&#378;nienie wylotu nast&#261;pi&#322;o, gdy&#380; okaza&#322;o si&#281;, &#380;e nasze paszporty musz&#261; by&#263; t&#322;umaczone na j&#281;zyk arabski. Wymaga&#322;y tego libijskie przepisy, przez kt&oacute;rej terytorium mieli&#347;my tranzytem lecie&#263;. Rz&#261;dz&#261;cy w Libii p&#322;k Kadafi zarz&#261;dzi&#322;, &#380;e ko&#324;czy z j&#281;zykiem angielskim. Uzna&#322;, &#380;e wszyscy nawet obcokrajowcy tacy jak my, maj&#261; si&#281; uczy&#263; i m&oacute;wi&#263; po arabsku, a wi&#281;c i nasze paszporty maj&#261; by&#263; w j&#281;zyku arabskim. Wed&#322;ug Kadafiego j&#281;zyk arabski jest najpi&#281;kniej&shy;szym j&#281;zykiem na &#347;wiecie i wszystkie narody &#347;wiata powinny si&#281; go uczy&#263;.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[49],"tags":[],"class_list":["post-493","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-teofil-lenartowicz"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/493","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=493"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/493\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4742,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/493\/revisions\/4742"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=493"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=493"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/polot.net\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=493"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}