Ostatni lot Liberatora EW-248 17.08.1944r.

Ostatni lot Liberatora EW-248
Niniejsza historia jest jedną z wielu jakich doświadczyły załogi alianckich bombowców lecących z zaopatrzeniem dla powstańców walczących w sierpniu i wrześniu 1944r. w Warszawie. Jest to krótka opowieść o poświęceniu ludzi z Związku Południowej Afryki, którzy przed wojną najprawdopodobniej nie słyszeli o Polsce, a już niemal na pewno w Warszawie, a już w nocy z 16 na 17 sierpnia (za wyjątkiem drugiego pilota) przyszło im zapłacić życiem za Polaków walczących z okupantem. Chodzi o załogę samolotu B-24J „Liberator” o numerze EW-248, który należał do 31. Dywizjonu South African Air Force. Chcę pokazać, że łatwo rzucić hasło „Zachodni alianci w zbyt niskim stopniu wsparli powstańców”, ale nieco więcej wysiłku wymaga ocena jak ciężkie było to przedsięwzięcie i z jakimi wiązało się stratami przy nikłych korzyściach strategicznych.

Zadanie
Powstanie trwało już ponad dwa tygodnie, gdy 16 sierpnia Maj. Gen. Nathan F. Twining – dowódca 15. Armii Powietrznej, działającej w rejonie Morza Śródziemnego po raz kolejny wydał 205. Grupie rozkaz przeprowadzenia zrzutów nad walczącą Warszawą. Do zadania zostały wytypowane pięć maszyn polskiej 1586. Eskadry do Zadań Specjalnych, cztery 148. Dywizjonu RAF, trzy 178. Dywizjonu RAF (mimo, że poprzedniego dnia RAF wstrzymał loty nad Warszawę) i 31. Dywizjonu SAAF, wśród nich EW-248. Wyznaczono sześć miejsc zrzutu (część jako alternatywne), które miały być oznaczone krzyżem lub literą T. W dwóch z nich samoloty miały się identyfikować wyświetleniem w alfabecie Morse'a litery D, na którą powstańcy mieli odpowiedzieć wyświetleniem litery K, lub Z. W pozostałych czterech załogi miały wyświetlać literę K i dokonywać zrzutów po wyświetleniu na ziemi litery A. Południowo Afrykańskie bombowce miały pozbyć się swojego ładunku na północny zachód od Warszawy na zrzutowiskach „Hamak” i „Chochla”. Tradycyjnie samoloty miały wystartować wieczorem, by przez większość czasu jaki spędzą nad terenem zajętym przez wroga mieć osłonę nocnych ciemności. By uniknąć największych zgrupowań artylerii przeciwlotniczej maszyny nie leciały na Warszawę w linii prostej, przebieżały one Adriatyk i dopiero nad Albanią brały kurs na cel, po drodze lecąc tak by unikać większych miast, a szczególnie ośrodków przemysłowych. Dopiero droga powrotna biegła niemal w linii prostej.


Przybliżona, planowana trasa przelotu z zaznaczonym miejscem wylotu, zrzutowiskiem, oraz miejscem katastrofy./Mapa sporządzona z pomocą maps.google.pl
Załoga 
W ośmioosobowej załodze EW-248 tylko jednej jej członek nie był lotnikiem SAAF, Sgt. G.T. Robinson z RAF-u, który pełnił rolę bombardiera. Pierwszym pilotem i dowódcą załogi był 28-letni Maj. I.D.M. Odendaal, dla którego lot z 16 na 17 sierpnia był już trzecim jaki miał wykonać nad walczącą Warszawą. Odendaal nosił pseudonim „Tjokkie”, był rosły i jak wielu mu podobnych przed wojną zajmował się gospodarstwem rolnym. Gdy 15 sierpnia, dowódca 31. Dywizjonu SAAF stwierdził, że nie zamierza rozkazywać swoim pilotom by wykonywali loty z pomocą dla powstania świeżo upieczony major „Tjokkie” miał stwierdzić „Sir, źle by wyglądało gdyby Południowoafrykańczycy odmówili pomocy Polakom. Jeśli nie chce pan wydawać rozkazu niech polecą ochotnicy. Ja się zgłaszam”. Po tych słowach zgłosili się wszyscy lotnicy dywizjonu. Pozostali członkowie załogi to: drugi pilot Lt. J.C.C. Groenweld, nawigator Lt. B.T. Loxton, radiooperator Lt. A.J. Hastings, i strzelcy, WO.I J.B. Erasmus, WO.II J.A.C. Steel i Lt. T.T. Watson. Najmłodszym z nich był 18- letni Steel, pozostali mieli od 21 do 27 lat.
Samolot
31. Dywizjon SAAF wyposażony był w samoloty Consolidated B-24 Liberator. B-24 był amerykańskim ciężkim bombowcem wyposażonym w cztery silniki gwiazdowe Pratt&Whitney R-1830-65 o mocy 1200KM. Samolot ten powstał w biurze konstrukcyjnym zakładów Consolidated Aircraft Company i był najszerzej produkowanym alianckim bombowcem strategicznym i najliczniejszym amerykańskim bojowym statkiem powietrznym w historii. Liberator został wyprodukowany w większej ilości niż B-17, miał lepsze osiągi, była bardziej uniwersalny i wykorzystywany na większej ilości frontów niż Latająca Forteca. B-24 brały udział w walkach na frontach: wschodnim, zachodnioeuropejskim, śródziemnomorskim, dalekowschodnim i nad wodami Pacyfiku. Liberator był wykorzystywany nie tylko jako bombowiec, ale także jako morski samolot patrolowy, maszyna dyspozycyjna, do wykonywania zrzutów zaopatrzenia i transportowa. Wersja B-24H została wyposażona w nową sterowaną elektronicznie wieżyczkę przedniego strzelca co miało poprawić ochronę przedniej półsfery. Wariant J wyposażono w hydrauliczną przednią wieżyczkę strzelecką, oraz zmodyfikowanego autopilota i była to najpopularniejsza (bo wyprodukowana w ponad 6600 sztukach) odmiana Liberatora. EW-248 należał właśnie do wersji J, bloku produkcyjnego -90-CF. Na B-24J-90-CF zastosowano nową turbosprężarkę General Electric B-22, oraz system przeciwoblodzeniowy wykorzystujący rozgrzane powietrze (wcześniej pneumatyczny). EW-248 brał już udział w misji zrzutowej na rzecz Warszawy. W nocy z 13 na 14 sierpnia załoga dowodzona przez Capt. Haywarda lecąc właśnie na tym samolocie rzuciła zasobniki na plac Krasickich. 
Lot
Sierpniowe noce są krótkie, należało tak wyliczyć czas startu i lotu by niemal cały czas spędzony nad terytorium wroga przebiegał między zmierzchem a świtem następnego dnia. W związku z tym samoloty stacjonujące w Celone rozpoczynały starty po 19., nim wszystkie maszyny wzniosły się w powietrze mijała niemal godzina.. Po starcie bombowce kierowały się nad Albanię (okupowaną przez państwa Osi) by tam zmienić kurs na prowadzący nad cel- walczącą Warszawę. Rzecz jasna załogi nie leciały idealnie po linii prostej należało unikać miejsc gdzie można się było spodziewać wzmożonej aktywności artylerii przeciwlotniczej. Po ponad dwóch godzinach lotu EW-248 minął Dunaj w okolicy granicy z Rumunią. Być może podobnie jak część pozostałych samolotów lecących tego dnia został w tych okolicach ostrzelany przez małokalibrową artylerię przeciwlotniczą. Około 23. Liberator pilotowany przez Maj. Odendaal'a miną Tatry. Wtedy też alianckie bombowce napotkały niemieckie nocne myśliwskie z 4./NJG 100, na niebie pojawiły się flary oświetlające. Jednak niemieccy myśliwcy nie zgłosili tej nocy zestrzelenia w rejonie Krakowa, a właśnie 35km na północ od tego miasta powietrzny wybuch zniszczył EW-248. Tu pojawiają się sprzeczności, dziennik wojenny 31. Dywizjonu podaje jako przyczynę zestrzelenia działanie artylerii przeciwlotniczej, podczas gdy Lt. Rautenbach dowódca innego Liberatora kierującego się nad Warszawę twierdził, że widział jak EW-248 został ostrzelany przez nocny myśliwiec. Być może samolot został ostrzelany przez nocny myśliwiec, ale dzieła dokonała (mało aktywna w tym rejonie) artyleria przeciwlotnicza, co pozwalało by wytłumaczyć brak zgłoszenia przez nienieckich pilotów (którzy wykonali tej nocy pewną ilość lotów) zestrzelania maszyny i obserwacje Lt. Ratenbach'a, jednak pewności mieć nie możemy. Wątpliwości nie ma natomiast co do skutku przeciwdziałania wroga, nad miejscowością Ostrów EW-248 wybuchł. Przeżył jedynie drugi pilot Lt. Groenwald, który miał chwycić spadochron niemal w momencie wybuchu i założyć go już po wyrzuceniu z maszyny, w powietrzu.
Los Groenwald'a po zestrzeleniu
Gdy poparzony Groenwald wylądował na swoim spadochronie w okolicy Ostrowa postanowił szukać pomocy u okolicznych mieszkańców, jednak posługiwał się jedynie angielskim, niemieckim i afrikaans, więc miał problemy by porozumieć się z Polakami. W końcu udało mu się nawiązać kontakt z miejscowymi oddziałami Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, które zaprowadziły go do szpitala polowego AK zlokalizowanego w majątku ziemskim Nagorzany. Tam nawiązał kontakty z mieszkańcami i wrócił do zdrowia dzięki pomocy polskich lekarzy. 10 września informacja o tym, że Groenwald przeżył zestrzelenie dotarła do 31. Dywizjonu SAAF. Groenwald wyraził chęć przystąpienia do oddziałów AK, jednak ze względu nieznajomość języka polskiego, oraz słabe przystosowanie do miejscowych warunków klimatycznych (dokuczliwych zwłaszcza w partyzanckich warunkach) odradzono mu tego kroku. Lotnik dzięki przyjemnemu usposobieniu zaskarbił sobie sympatię osób z którymi przebywał. Groenwald nie był przedstawiany osobą nieznajomym, jednak przemieszczał się dosyć swobodnie nawet konno. Właśnie konno odwiedził majątek ziemski należący do państwa Karwackich w Paśmiechach. Gdy w styczniu 1945 roku Armia Czerwona pojawiła się w okolicy, lotnik został przekazany i w ciągu dwóch tygodni odesłany do Odessy, skąd popłynął do ojczystego Związku Południowo Afrykańskiego. 

Tablice nagrobne siedmiu członków załogi EW-248 poległych w nocy z 16/17 sierpnia 1944r.
Pamięć
Nie popadli w zapomnienie również pozostali członkowie załogi Liberatora EW-248. Tuż po katastrofie partyzanci z AK i BCh wystawili koło rosnącego do dzisiaj „lasu ostrowskiego” pomnik w postaci śmigła, które przetrwało niemiecką okupację, jednak później zniknęło. Siedmioro członków załogi EW-248 zostało pochowanych na krakowskim cmentarzu wojskowym na Rakowicach. Ich nagrobki stoją obok siebie w kwaterze żołnierzy Wspólnoty Brytyjskiej. O lotnikach nie zapomnieli również mieszkańcy Ostrowa, miejscowa szkoła nosi imię „Lotników Alianckich”. W 1992r. W mury budynku szkoły została wmurowana tablica, autorstwa Antoniego Kostrzewy o następującej treści:

Bohaterskim Lotnikom Alianckim 205 Grupy Bombowej 31 Dyw. S.A.A.F. którzy niosąc pomoc Walczącej Warszawie w czasie Powstania zginęli śmiercią lotnika w Ostrowie w dniu 17 sierpnia 1944 r.Z płonącego Liberatora uratował się 2 pilot leutenant Jannie Groenewald lat 27
Polegli za Polskę

Major pilot I J.M. Odendaal S.A.A.F. lat 28
Leutenant Observer B.T. Loxton lat -
Leutenant WIOP T.T. Watson lat 21
Leutenant WIOP A.J. Hastings lat 23
WIOI.WIOP J.B. Erasmus lat 23
WIO II.AIG. J.A.O. Steel lat 18
Sgt.AIB. G.T. Robinson R.A.F. lat -

Niech Bóg przyjmie Ich ofiarę
Tablicę tą po wsze czasy ufundowali
Związek Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej
I Byłych Więźniów Politycznych
Koło w Proszowicach
I Mieszkańcy Ostrowa 

Źródła:
Kajetan Bieniecki „Lotnicze wsparcie Armii Krajowej”, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2005
Jacek Nowicki „B-24 Liberator. Przegląd konstrukcji lotniczych 5”, Wydawnictwo Altair, Warszawa 1992
Neil Orpen „Lotnicy '44. Na pomoc Warszawie”, Wydawnictwo Świat Ksiązki, Warszawa 2006
Anonimowa relacja, „Patroni szkoły”, dostępna na stronie sp.ostrow.org.pl/patron
„Nachtjagdgeschwader 100”, dostępne na stronie cieldegloire.com/njg_100.php
Specjalne podziękowania dla Steven'a McLean'a z SAAF Musuem w bazie lotniczej Ysterblaad w Cape Town, który wysłał mi informacje z dzienników wojennych 31. Dywizjonu SAAF
Special thanks for Steven McLean from SAAF Museum in AFB Ysterplaat in Cape Town, who send me information from 31.Squadron SAAF War Dairy 

Kamil Stasiak

15.08.2010r.