Lotnisko w Zamościu - Mokre 2011r.

Kraków 23.06.2011r.

Lotnisko Zamość



Miasto Zamość

Miasto Zamość to jedno z najpiękniejszych i najwspanialszych miast Rzeczypospolitej. Ze wspaniałymi zabytkami, układem urbanistycznym i fortyfikacjami. Stare Miasto nazywane jest Perłą Renesansu, Miastem Arkad lub Padwą Północy. Miasto o wspaniałej historii. Ale Miasto to przede wszystkim jego mieszkańcy, którzy wielokrotnie i nierzadko skutecznie opierali się najazdom zaborców szwedzkich czy dzikich ludów ze wschodu. Udręczeni przez zarazę niemiecką. Nie miejsce tutaj, aby to wszystko dokładnie opisać. Jest wiele wspaniałych publikacji na ten temat. I dlatego skupie się tylko na wojskowo-lotniczej historii tego wspaniałego Miasta.



Lotnisko Zamość – Mokre

Jest jednym z najstarszych Polskich Lotnisk w Rzeczypospolitej i założone przez Polaków. Powstało w 1928r., z inicjatywy włodarzy Zamościa na gruntach Ordynacji Zamojskiej. Lecz większą część swojej historii związało z Techniczną Szkołą Wojsk Lotniczych (TSWL). Obecnie (2011r.) eksploatowane (od 1976r.) jest przez Aeroklub Ziemi Zamojskiej, ma szansę być oknem dla Zamojszczyzny. Ponieważ TSWL mieściła się w zamojskich koszarach, dlatego ten rozdział rozpocznę od koszar.


Carskie Koszary w Zamościu.

Praktycznie w połowie XIX wieku potężne fortyfikacje Zamościa straciły całkowicie na militarnym znaczeniu. Lecz Miasto nadal było ważnym ośrodkiem garnizonowym. W tym okresie było pod wpływem moskwy i panującego tam cara. Na potrzeby garnizonu, na przełomie XIX i XX wieku rozpoczęto budowę nowych obiektów militarnych. Tym razem koszar. Ulokowano je na północ od dotychczasowych fortyfikacji, przy obecnej ulicy Józefa Piłsudskiego. Pod obiekt przeznaczono 45 hektarów. Ich budowę rozpoczęto od postawienia budynków administracyjnych i mieszkalnych dla kadry. Były to pierwsze lata XX wieku. Pierwszy etap budowy trwał od 1907r. do 1911r.. Pierwszy kompleks budynków wykonano z czerwonej cegły nie tynkując ich z zewnątrz. Łącznie zbudowano 88 obiektów. Posadzono wtedy także drzewa, które obecnie tworzą jeden z większych terenów zieleni w Zamościu. Teren ogrodzono niewysokim płotem. Na terenie koszar wybudowano potężną ujeżdżalnię koni. Ujeżdżalnia ta w 50-tych latach została przebudowana na kuchnię i stołówkę.





Świątynie Garnizonowe.

Z północnej strony kompleksu wybudowano świątynię jako prawosławną, garnizonową.





Kościół pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Zamościu wybudowany został w 1911 r. jako garnizonowa cerkiew prawosławna pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Projektantem świątyni był architekt Tom, autor typowego projektu rządowego cerkwi carskich. Po wojnie światowej, gdy Rzeczypospolita wróciła na mapy, świątynię przemianowano na Rzymsko-Katolicką. Usunięto ze świątyni wieżę z cerkiewną kopułą znad prezbiterium, dwie kopułki znad kruchty oraz attyki. W miejsce wieży z kopułą powstała sygnaturka. Na przełomie lat 60 i 70-tych, nad głównym wejściem do kościoła umieszczono figurę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. W miarę rozwoju północnych dzielnic Zamościa, kościół w sensie lokalowym, nie zaspakajał potrzeb wiernych. Od początku lat 80-tych czynione były przez księdza Eugeniusza Golińskiego starania o rozbudowę świątyni. Starania te zostały sfinalizowane i w latach 1985r. – 1991r. kościół przebudowano i powiększono. Autorem projektu przebudowy był zamojski architekt Jan Radzik. W miejscu dawnego prezbiterium, absydy i zakrystii powstało większe prezbiterium z transeptem. W zachowanej nawie nie zmienione pozostały charakterystyczne ceglane elewacje, a elewacje dobudowanej części kościoła nawiązują elementami architektonicznymi do pierwotnego wystroju świątyni. Świątynia mieści się na rogu ulicy Piłsudskiego i Wojska Polskiego.

Należy nadmienić, że w 40-tych latach XX wieku świątynia straciła służebną funkcję jako kościół garnizonowy dla żołnierzy i stała się świątynią parafialną. Był to efekt walki komunistów z Kościołem Rzymsko-Katolickim i likwidacja Ordynariatu Polowego. Dopiero przemiany społeczno-polityczne w Polsce doprowadziły do przywrócenia w 1992r. Ordynariatu Polowego. Okazało się wówczas, że Garnizon Zamość nie ma własnej świątyni. Msze święte odprawiano w jednej z sal na terenie Koszar, a także gościnnie w kościele Św. Michała Archanioła. W niedzielę, 28.03.1993r., rozpoczęto regularne odprawianie Mszy Świętej dla żołnierzy, kadry i pracowników cywilnych w nowo urządzonej kaplicy. Było to jednak za mało. Stąd też ksiądz Bogusław Romankiewicz za zgodą biskupa polowego rozpoczął budowę kościoła w miejscu dawnej stołówki żołnierskiej. Wśród wielu fundatorów głównym ofiarodawcą środków na budowę świątyni był Ordynariat Polowy Wojska Polskiego. Patronat nad budową kościoła objął prezydent Miasta Marcin Zamoyski. W latach 2002r.-2007r. w wyniku modernizacji według projektu inż. arch. Andrzeja Kozika z Zamościa przekształcono kaplicę w kościół pod wezwaniem Świętego Jana Bożego. W dniu 5.11.2008r. dokonano konsekracji nowej świątyni. Świątynia mieści się przy ulicy Wojska Polskiego, w odległości 200 m od kościoła pod wezwaniem Św. Michała Archanioła.



Koszary w Polskich rękach.

W wyniku wojny światowej Polska odzyskała niepodległość, po 123 latach okupacji. Ordynacja Zamojska także. Nowo wybudowane koszary stały się siedzibą już nie wojska moskiewskiego lecz Wojska Polskiego niepodległej Rzeczypospolitej. Zorganizowano w nich pułki piechoty, kawalerii i artylerii.




W 30-tych latach XX wieku Garnizon Zamość był związany z wojskami piechoty i artylerii. Mieściło się tu dowództwo 3 Dywizji Piechoty oraz 9 Pułk Piechoty, 3 Pułk Artylerii, 2 Zapasowy Ośrodek Artylerii Konnej.




Z uwagi na to, iż brama była wąska konieczne stało się jej przebudowanie. Uczyniono to w latach 80-tych XX wieku. Nowy wjazd stracił swój typowo wojskowy (obronny) charakter. Teraz prezentował się jak wejście do parku, a nie na teren wojskowy. Na cokole postawiono w dynamicznym wznoszeniu samolot Lim-2 nb 087. Pojawiła się także płaskorzeźba wyciągniętej dłoni.



W 1995r. znalazł się zagraniczny kupiec na samolot Lim-2 nb 087. Wojsko samolot sprzedało, a na jego miejsce postawiono samolot TS-11 Iskra. Pojawił się także napis; "Współtwórcom historii i osiągnięć Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w latach 1944-1995".


Zdecydowanie (szczególnie od 50-tych lat) koszary były podzielone na dwie części. Pierwsza część była półotwartą. Tu mieściły się bloki z mieszkaniami dla kadry, garnizonowy klub oficerski, przychodnia lekarska, kino. Za czasów PRL wstęp do tej części mieli mieszkańcy Zamościa na podstawie przepustek stałych i jednorazowych oraz dowodów osobistych lub legitymacji szkolnych. Głównym celem było kino i przechodnia zdrowia. Druga część typowo wojskowa i zamknięta. Tu były typowe koszary żołnierzy słuchaczy szkoły, sale wykładowe i pomoce naukowe, kuchnia i stołówka, place ćwiczeń i apelowe, magazyny, park samochodowy, bocznica kolejowa.


Poligon garnizonowy w Sitańcu.

Na potrzeby Garnizonu w pobliżu Miejscowości Sitaniec zorganizowano poligon garnizonowy. Trudno określić w którym roku został założony, ale należy sądzić, iż w 30-tych latach XX wieku już funkcjonował. Wyposażono go w strzelnicę wojskową.



Historia TSWL

1944r.

Szczerze mówiąc porwałem się na temat, który ma mnóstwo białych plam, a istniejące informacje są często sprzeczne. Problem jest w tym, iż jest to temat z działu podboju Rzeczypospolitej przez zarazę rosyjską, a w tamtym okresie dokładnie sowiecką. W swoich subiektywnych ocenach nigdy nie kryję mojej wrogości do władców na kremlu, jak również do władców w rajchu. Tak będzie i tym razem. Niemniej jednak jest to część naszej historii i to w dodatku także tej lotniczej.

Wielokrotnie wspominałem, iż sowieci bardzo dbali o to, aby Polski żołnierz nie wyzwalał wschodnich terenów Rzeczypospolitej. Dopiero po przeprawie przez rzekę Bug, sowieci ujawnili światu, że nowa Polska posiada już pełny system administracyjny i wojskowy. Nieistotne, że sterowane z kremla. Całkowicie ignorowali istnienie legalnego Rządu Rzeczypospolitej w Londynie. To że pierwszym większym miastem na trasie komunistycznego pochodu był Lublin to nie był czysty przypadek. Sowieci wytypowali Chełm, Zamość i Lublin i w każdym z nich utrwalali władzę ludową. O takich Polskich miastach jak Równe, Tarnopol, Włodzimierz, nawet nie wolno było mówić. One były już w granicach ZSRS. Czyli już wówczas wyznaczono nam wschodnią granicę.

Po tym wstępie łatwiej będzie zrozumieć rozwój wojennego i powojennego Wojskowego Lotnictwa Polskiego na wschodzie. W lipcu 1944r. struktury dowódcze Ludowego Wojska Polskiego były już usankcjonowane. Na czele stanął generał broni Michał Rola Żymierski. Od 29.07.1944r., płynęły już rozkazy obowiązujące; Armię Polską w ZSRS, związek patriotów Polskich w ZSRS, Armię Ludową i Bataliony Chłopskie w okupowanej Polsce.

W historii Ludowego Lotnictwa Polskiego czytamy – „Polscy lotnicy byli szkoleni w Szkole Lotniczej 6 radzieckiej armii lotniczej w Czkałowie.” Więc, co to jest ten Czkałow? Jest to tak zwana toczka, czyli punkt, założony w 1936r., przez sowietów na terenie Kazachstanu. Kilka tysięcy kilometrów od Polski. Przeznaczony dla wygnańców Polskich z obwodu Żytomierskiego na Ukrainie, a później rejonów Marchlewszczyzny i Dzierżowszczyzny. Czkałow stał się jednym ze skupisk Polonii. (W 2003r. liczył 5 210 mieszkańców.). Dlatego tam sowieci zorganizowali szkołę lotniczą dla przyszłej wasalskiej Armii Polskiej.

Na podstawie Rozkazu płk Zygmunta Berlinga z dnia 7.08.1943r., w ZSRS powstaje Lotnictwo Wojska Polskiego w sile dwóch pułków (myśliwski i bombowy), do którego dołączył trzeci pułk szturmowy, czysto sowiecki. Wszystkie te pułki były w niepełnym składzie osobowym.

W dniu 28.07.1944r., ukazał się Rozkaz dowódcy sił powietrznych kijowskiego okręgu wojskowego, na podstawie którego powołano komisję weryfikacyjną i egzaminacyjną dla Polskich żołnierzy w organizowanych Polskich pułkach. Istotniejsza była weryfikacja, niż praktyczny egzamin ze zdobytej wiedzy. W dniu 2.08.1944r., sowiecka komisja orzekła, że 1 PLM Warszawa, może iść na front. Przypomnę, iż w tym momencie rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. W dniu 3.08.1944r. ukazał się kolejny Rozkaz dowódcy sił powietrznych kijowskiego okręgu wojskowego, przekazujący 1 PLM pod dowództwo generała Zygmunta Berlinga i 1 Armii Wojska Polskiego oraz nakazujący przebazowanie do dnia 16.08.1944r., na polowe lotnisko Dys (Dys-Pólko) pod Lublinem.

Dys (Dys-Pólko) było polowym lotniskiem Polskim od 1938r.. Jego nazwa pochodzi od nazw dwóch sąsiednich miejscowości, dlatego można spotkać nazwę Dys lub Pólko, a tyczy tego samego Lotniska. Podczas wojny obronnej w 1939r. operowały z niego Polskie samoloty pościgowe i rozpoznawcze. W czasie okupacji z Lotniska korzystała zaraza niemiecka. Niemcy opuścili to lotnisko na kilka tygodni przed dotarciem frontu sowieckiego.

Od dnia 5.08.1944r., przekazany Wojsku Polskiemu samolot transportowy typu Lisunow Li-2, przewozi niezbędny sprzęt i personel sztabowy oraz techniczny na Lotnisko Dys. Do dnia 16.08.1944r. samolot wykonał kilkanaście lotów.



W dniu 6.08.1944r. dochodzi do pierwszej katastrofy w 1 PLM Warszawa. W czasie przelotu na Lotnisko Dys rozbija się samolot szkolny typu UT-2. Jego zadaniem było przygotowanie nawigacyjne przelotu samolotów bojowych Pułku.



W dniu 16.08.1944r. na Lotnisku Dys ląduje 39 maszyn Jak-1 M należących do 1 PLM Warszawa. Niestety w czasie lądowania wydarzył się śmiertelny wypadek. Pod śmigłem samolotu zginął mechanik uzbrojenia starszy szeregowy Eugeniusz Kruczek. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Miejscowości Dys.



Sowieckim Rozkazem od dnia 16.08.1944r. 1 PLM wchodzi w skład 16 sowieckiej armii lotniczej. Zostaje także nawiązany kontakt z Dowództwem 1 Armii Wojska Polskiego w Lublinie. Piloci wykonują także pierwsze zadania bojowe – Osłona z powietrza Miasta Lublin.

Większość samolotów zostaje rozśrodkowana i ukryta przed zwiadem powietrznym wroga.

Tutejsza ludność jest nieufna wobec nowo przybyłych samolotów z czerwonymi gwiazdami. Doskonale pamiętają, jak od 17.09.1939r. samoloty z czerwonymi gwiazdami bombardowały ich domy i lotnisko. Jak bombardowały Wojsko Polskie, a szczególnie Samodzielną Grupę Operacyjną Polesie generała Franciszka Kleberga, w ostatnich walkach wojny obronnej na Lubelszczyźnie. Na dodatek blisko połowa z przybyłych mówi tylko po rosyjsku.

W dniu następnym (17.08.1944r.) na Lotnisku Dys ląduje 2 PLB Kraków, z samolotami Po-2.



W dniu 18.08.1944r. 1 PLM Warszawa zostaje przebazowany na lotnisko polowe bliżej frontu. Do Zadybia Starego, 70 km od Dysa.

W tym czasie Dowództwo Dywizjonu Lotniczego stacjonuje już w Lublinie przy ulicy Strażackiej. Na jego czele stoi gen. dyw. Fiodor Połynin. Natomiast stan osobowy został zakwaterowany w barakach byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Żołnierze zajęli baraki nr 16 i 17 znajdujące się na polu nr 1. To właśnie ta grupa zajęła się tworzeniem nowych struktur Polskiego Lotnictwa Wojskowego, szkoleniem, jak i naborem przyszłych żołnierzy. Oczywiście pod dyktando kremla i koniecznie niezależnie od Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie. Grupę tą powszechnie nazywano Dywizjonem Lotniczym. W grupie tej była część oficerów i podoficerów mających za sobą udział w wojnie obronnej 1939r., a także walkę w ruchu oporu. Paru z nich nawet rozpoczęła naukę w Dęblinie, lecz z powodu agresji niemieckiej nie ukończyli jej. Było paru mechaników i innych specjalistów. Jednak większość z nich to byli tylko entuzjaści lotnictwa bez jakiegokolwiek przygotowania lotniczego.

Bez wątpienia Dywizjon Lotniczy na Majdanku stał się pierwszą szkoła lotniczą na wyzwolonych Ziemiach Polskich (czytaj - pod nową okupacją).

Największym problemem był nabór. Do nowego Polskiego Lotnictwa Wojskowego, z czerwonymi gwiazdami na samolotach, młodzi mężczyźni nie bardzo się pchali. Ci którzy zgłaszali się osobiście, zwykle nie mieli żadnego wykształcenia. Dlatego też najistotniejszymi kryteriami stała się „postawa polityczna” i chęci. Z poborowymi więc prowadzono zajęcia; polityczne, wojskowe, a także uczono ich podstaw matematyki i fizyki. Organizowano im życie kulturalne, sport i inne rozrywki. Dostawali także lepsze racje żywnościowe, zwane „lotniczą normą”.

W ogóle pobór na Lubelszczyźnie w 1944r. okazał się totalną klapą dla komunistów.

We wrześniu 1944r., powołano komisję kwalifikującą kandydatów do szkoły lotniczej. Przewodniczył jej sowiecki generał major lotnictwa Kuźma Dmitriew. Późniejszy zastępca dowódcy Lotnictwa Wojska Polskiego do spraw liniowych. Podstawą zakwalifikowania kandydatów do personelu latającego, pilotów i nawigatorów było; ukończone 18 lat, odpowiednia kondycja psychofizyczna potwierdzona przez komisję lekarską, wiedza ogólna na poziomie szkoły średniej, „postawa polityczna”. Podobnie jak i przy werbunku pierwszym (lipiec 1944r.) do Wojsk Lotniczych, tak i teraz na brak wiedzy z matematyki i fizyki przymykano oko. Decydujący głos miał przewodniczący komisji. Komisja działała do końca października 1944r.

Majdanek nie mógł, z wiadomych względów, stać się miejscem oficjalnym szkoły lotniczej. Z proponowanych lokalizacji wybór padł na Zamość i jego koszary. Dowództwo zdecydowało umieścić w nich; Oficerską Szkołę Łączności (19.10.1944r. – październik 1945r., kiedy przeniesiono ją do Sieradza) oraz Zjednoczoną Szkołę Lotniczą.


Zjednoczona Szkoła Lotnicza.

Organizacja Zjednoczonej Szkoły Lotniczej Wojska Polskiego w Zamościu wynikła z Rozkazu Nr 91 Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego generała broni Michała Roli-Żymierskiego z dnia 31.10.1944r.. Nie czarujmy się. Fizyczną niemożliwością było stworzenie Polskiej szkoły. Dlatego jej kadrą i strukturą była znana nam już Szkoła Lotnicza Nr 6 sowieckiej armii lotniczej. Która do tej pory była w Czkałowie. Szkoła w Zamościu musiała posiadać zarówno profil lotniczy jak i techniczny. I na początku musiała kształcić wszystkich specjalistów lotniczych. W dniu 7.11.1944r. z Dywizjonu Lotniczego na Majdanku wydzielono 20-osobowa grupę kwatermistrzowską, z zadaniem przygotowania koszar i pozostałych obiektów dla Zjednoczonej Szkoły Lotniczej.

W dniu 16.11.1944r., Zarząd Formowania i Uzupełnień polecił wydzielić z Dywizjonu Lotniczego i skierować do szkoły w Zamościu 1 447 ludzi. W tym 710 uczniów (stan zmienny) i 737 personelu szkoły (stan stały). Personel składał się ze; 100 oficerów, 355 podoficerów, 282 szeregowych.

W dniu 22.12.1944r., ukazał się kolejny Rozkaz Dowództwa Lotnictwa Polskiego. W rozkazie tym ustalono zadanie szkoły oraz terminy rozpoczęcia zajęć. Dzień 1.01.1945r. – rozpoczęcie kursu teoretycznego dla pilotów, nawigatorów, strzelców pokładowych i strzelców radiotelegrafistów. Dzień 15.01.1945r. – rozpoczęcie kursu dla pozostałych specjalistów; mechaników samolotowych, silnikowych, przyrządów pokładowych i pozostałych.

W dniu 28.12.1944r., jeszcze przed rozpoczęciem nauki, na spotkanie z kadrą szkoły przybył zastępca Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego do spraw polityczno-wychowawczych generał brygady Aleksander Zawadzki. W swoim przemówieniu nakreślił zgromadzonym sylwetkę nowego oficera komunisty specjalisty lotniczego, którego ma szkoła kształtować. Wskazał zebranym na rewolucyjne przemiany jakie czekają nową Polskę. Wskazał zadania i zagrożenia. Sprytnie dowartościował kandydatów do służby w lotnictwie, tytułując ich podchorążymi.

Co ciekawe, jeszcze w grudniu 1944r., szkoła nie miała swojego komendanta. Szkołą kierował początkowo ppłk pil. Mikołaj Gołoborodźko, były dowódca 6 Armijnej Szkoły Lotniczej Armii Czerwonej. Dowództwu zależało na tym, aby komendantem szkoły został Polski oficer, a nie sowiecki. W styczniu 1945r., na Komendanta Zjednoczonej Wojskowej Szkoły Lotniczej został skierowany dotychczasowy dowódca 4 Mieszanej Dywizji Lotniczej generał brygady Józef Smaga. Wydaje się, iż była to decyzja desperacka. Wszak Polskie Pułki Lotnicze dopiero przekroczyły próg szlaku bojowego do Berlina. Rekomendował go na to stanowisko Naczelny Dowódca Wojska Polskiego marszałek Michał Rola-Żymierski. Marszałek wizytował w tym czasie szkołę w Zamościu. Wizyty A. Zawadzkiego i M. Roli-Żymierskiego świadczyły o randze szkoły (także szkoły łączności) i uwadze na niej skupionej w Naczelnym Dowództwie Wojska Polskiego.



W tym okresie schemat szkoły był zbliżony do sowieckiego. Szkolących się żołnierzy zorganizowano w dwóch batalionach szkolnych; personelu latającego (przewidywano 480 osób), personelu technicznego (przewidywano 650 osób). 1 Batalionem Lotniczym dowodził starszy lejtnant Szalamin. 2 Batalionem Technicznym dowodził major inżynier Iwan Trufanow. W 2 Batalionie Technicznym utworzono następujące cykle; eksploatacji – dowódcą został mjr inż. Michał Puchow, płatowcowy – dowodzony przez ppłk inż. Piotra Bakanowskiego, silnikowy – dowodzony przez mjr inż. Władysława Krajskiego, remontowy – dowodzony przez mjr inż. Izydora Sićko, elektroradiosprzętu – dowodzony przez kpt Borysa Biełozerkowa, przyrządów pokładowych – dowodzony przez kpt inż. Wasila Jakowlenkę, ogólnokształcący – dowodzony przez por Wasila Włudykina. Sami szkolący się byli pod dowództwem kpt Andrzeja Bojczuka zorganizowani w trzech kompaniach szkolnych, których dowódcami byli; ppor pilot Józef Berger, por Bardecki i młodszy lejtnant Mikołaj Szapawałow. Oprócz tego kadra szkoły była zorganizowana w wydziałach; komenda szkoły, wydział wyszkolenia, wydział polityczno-wychowawczy, wydział zaopatrzenia oraz lotnicze warsztaty szkolne. Stan stały osobowy szkoły, po licznych zmianach, wyniósł już 1 347 żołnierzy, wykładowców, instruktorów, specjalistów zaopatrzenia i obsługi. Wśród oficerów niewielu było Polaków. Lecz jak podkreślają historycy wojskowi, większość sowietów pracowała ofiarnie i była oddana sprawie lotnictwa Polskiego. Na duże uznanie zasłużyli zwłaszcza: mjr Iwan Trufanow, ppłk inż. Michał Puchow. Nie dziwmy się temu. Dla nich Polska to był zachód. Jednymi z pierwszych Polskich oficerów byli miedzy innymi; major Antoni Michalak, ppor Roman Pakuła, ppor Józef Lewicki.

W dniu 26.01.1945r., dokonano ostatecznego przydziału szkolącym się. Kurs w 1 Batalionie Lotniczym rozpoczęło 401 kandydatów na lotników, a w 2 Batalionie Technicznym 647 kandydatów do personelu naziemnego. Łącznie 1 048 osób. Z końcem stycznia 1945r. Dowódca Lotnictwa Wojska Polskiego zatwierdził plan szkolenia i ilości absolwentów poszczególnych specjalności; mechanicy samolotowi – 242 osoby, mechanicy uzbrojenia – 92 osoby, mechaników urządzeń specjalnych – 50 osób, mechaników silników – 92 osoby, majstrów uzbrojenia – 60 osób, majstrów osprzętu – 20 osób, majstrów urządzeń radiowych – 20, majstrów urządzeń specjalnych – 20, majstrów urządzeń elektrycznych – 20 osób.

Pierwszy kwartał 1945r., był bardzo trudny w funkcjonowaniu szkoły. Były duże kłopoty w zaopatrzeniu począwszy od opału i żywności, a na zeszytach, podręcznikach i ołówkach skończywszy. Brak było pomocy dydaktycznych, schematów i plansz. Sowieccy wykładowcy nie znali Języka Polskiego, więc ważne zajęcia prowadzono przy wsparciu nielicznych znających język rosyjski.

Silny była wpływ lokalnego podziemia na Lubelszczyźnie, który utrudniał wprowadzanie nowej okupacji. W szkole pojawili się sowieccy oficerowie polityczni. Zamiast wygaszać napięcia i rozwiązywać problemy stanowczo przekonywali oni słuchaczy do „jedynego słusznego ustroju socjalistycznego”. Sytuacja nie poprawiła się, gdy do szkoły przybili Polscy oficerowie polityczno-wychowawczy. Coraz częściej zdarzały się dezercje pojedyncze i zbiorowe. Był akty sabotażu, a także napady na żołnierzy sowieckich. Nie czuli się oni bezpieczni poza terenem szkoły i lotniska. To Wojsko Polskie nie było całkowicie Polskie i to był problem. Przypomnę, że do 1947r., oddziały AK miały pod bronią 300 tysięcy żołnierzy.

Ze względu na swój złożony charakter nazwa szkoły była różnie podawana. Wyraźnie wskazują na to dokumenty. Najbardziej prawidło jest nazwa Zjednoczona Szkoła Lotnicza Wojska Polskiego. Pojawiały się nazwy; Centralna Szkoła Lotnicza Wojska Polskiego, Wojskowa Szkoła Lotnicza Wojska Polskiego.

W dniu 28.05.1945r., pierwsza grupa najbardziej zaawansowanych otrzymała promocje oficerskie i przydziały służbowe. Kilku pozostało w szkole jako kadra instruktorska. W ogóle w ciągu 1945r., do kadry dołączyło jeszcze kilku Polaków; ppor Józef Wirgin, ppor Marian Kracher, ppor Zbigniew Pelczarski, ppor Antoni Mańkowski, ppor Eugeniusz Stankiewicz, kpt Bolesław Fabisiak.

W 1945r., planowano wyszkolić około 3 000 specjalistów. Było to jednak zbyt optymistyczne i po ludzku niemożliwe. Ostatecznie stwierdzono, że można wyszkolić rocznie 1 170 absolwentów. W tym 750 specjalistów technicznych (150 majstrów i 600 mechaników) i 520 lotników.

Wiosną przystąpiono do szkolenia personelu latającego. Szkoła miała do dyspozycji 34 samolotów typu UT-2 i Po-2. Jednak ujawniła się specyfika Lotniska Mokre. Było faktycznie mokre. Błoto i kałuże zalęgające na Lotnisku skutecznie uniemożliwiło rozpoczęcie lotów. Dowództwo szkoły podjęło decyzję o przebazowaniu samolotów w sile trzech eskadr na Lotniska w Podlodowie i Dęblinie. Przebazowanie trwało długo, od 10.03.1945r. do 23.03.1945r.. Przebazowanie było tym bardziej możliwe, że front był już bardzo daleko.

Kierowanie systemem szkoły okazało się bardzo trudne. Dlatego komendant szkoły Rozkazem Nr 121 z dnia 13.03.1945r., wprowadził stanowisko pomocnika komendanta do spraw technicznych. Został nim ppłk Piotr Bielika. W ślad za tym poszły pewne przekształcenia struktur szkoły, które utwierdziły schemat rozdziału części lotniczej od technicznej. W kilka dni później Dowódca Lotnictwa Wojska Polskiego zaakceptował te zmiany i wystąpił do Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z wnioskiem, o dokonanie podziału Zjednoczonej Szkoły Lotniczej Wojska Polskiego na dwie odrębne szkoły. Personel latający szkoliłby się w Dęblinie, a personel techniczny w Zamościu. W dniu 31.03.1945r. Naczelne Dowództwo zaaprobowało wniosek dowódcy lotnictwa Wojska Polskiego i wydał w dniu 13.04.1945r. rozkaz Nr 86 Org, w którym polecił zreorganizować szkołę i utworzyć dwie odrębne. Na podstawie tego Rozkazu komendant szkoły generał Józef Smaga wydał Rozkaz Nr 025 z dnia 20.04.1945r., polecający utworzenie dwóch odrębnych szkół, do dnia 30.04.1945r..


W tym miejscu należy wspomnieć o próbie pozyskania dla szkolonych pilotów Polskiego samolotu szkolnego, nie obarczonego wadami jakie miały samoloty sowieckie. Inżynierowie z zamojskiej szkoły por. Michalski, ppor. Dylewicz i st. sierż. Maszyński próbowali zbudować szkolny samolot, ale tego śmiałego projektu nie udało im się zrealizować. Była całkowita blokada ze strony sowieckiej.

Druga próba była bardziej udana i przyniosła pewien sukces. Wiosną 1945 roku wykładowca Wojskowej Szkoły lotniczej w Zamościu inżynier porucznik pilot Eugeniusz Stankiewicz wspólnie z ppor. Zdzisław Cymerem i ppor. Władysławem Rutkowskim zaprojektowali dwumiejscowy samolot szkolno-łącznikowy. Projekt oznaczono S-1 od nazwiska konstruktora, choć prawdopodobnie w pierwszych tygodniach zespół używał innego oznaczenia. W czerwcu 1945 roku zespół pracujący nad samolotem został przeniesiony do Mielca. Była to decyzja odgórna. Bez wątpienia warunki warsztatowe w Mielcu były zdecydowanie lepsze niż w Zamościu. Zespół wykorzystywał w pracy niektóre elementy z samolotów Polikarpow Po-2 i Jakowlew UT-2. Przede wszystkim silnik Szewcowa M-11. Prace nad samolotem biegły szybko. Już w sierpniu 1945 roku przystąpiono do budowy prototypu S-1 nr 45-001. Nie budowano prototypu do prób statycznych. Dzięki energii konstruktora, pracowitości zespołu i ofiarności pracowników warsztatu, maszynę zbudowano w ciągu 3,5 miesiąca. Prototyp był gotowy w listopadzie 1945 roku. Gotowa była także pełna dokumentacja samolotu. W dniu 15 listopada 1945 roku na lotnisku fabrycznym w Mielcu samolot S-1 został oblatany przez sowieckiego pilota wojskowego Piotra Kondratienkę. Był to pierwszy samolot oblatany w Mielcu i drugi w powojennej Polsce. Samolot wyposażono w pojedynczy płat zamontowany ponad kadłubem, tak zwany parasol. Ponieważ centropłat znalazł się nad pierwszą kabiną wejście do niej było utrudnione. Samolot miał smukły kadłub i obudowany silnik. Maszyna latała poprawnie i była łatwa w pilotażu. W grudniu 1945 roku częściowo zdemontowany samolot S-1 drogą kołową został przetransportowany do Warszawy, a według innych źródeł na początku kwietnia 1946 roku, wykonał przelot z Mielca do Warszawy. Został przekazany do dyspozycji Dowództwa Lotnictwa Wojskowego. Samolot nie otrzymał żadnej homologacji, ponieważ został zbudowany bez obliczeń aerodynamicznych i wytrzymałościowych. Mimo to, samolot wykazały się dobrymi osiągami i pomyślnie przeszedł testy. W dniu 14 maja 1946 roku Eugeniusz Stankiewicz wykonywał kolejny lot na samolocie S-1. Z powodu załamania się pogody samolot został rozbity na roku ulic Chałubińskiego i Nowogrodzkiej (obecnie ul Chałubińskiego i al. Jerozolimskich). Pilot odniósł niewielkie obrażenia, ale samolot został rozbity. Dalszych prac nie kontynuowano, mimo że, przy takim samym silniku, samolot parametrami górował nad Po-2.


Wojskowa Techniczna Szkoła Lotnicza w Zamościu.

Reorganizacja doprowadziła do zwiększenia stanu osobowego Wojskowej Technicznej Szkoły Lotniczej Wojska Polskiego do 1 388, co było powiększeniem o 210 osób. Mimo iż szkoła w nowej strukturze funkcjonowała od 30.04.1945r., to jednak do 1.12.1945r. nie były obsadzone wszystkie stanowiska.

Teraz jej struktura wyglądała następująco; Komenda Sztabu z Wydziałem Kadr i Wydziałem Ogólno-wojskowym, wydział wyszkolenia, wydział polityczno-wychowawczy, wydział zaopatrzenia materiałowo-technicznego. Do tego była; kompania obsługi, pluton łączności, orkiestra. Batalion szkolny składał się z trzech kompani.

Komendantem szkoły mianowano płk inż. Piotra Bielikowa. Szefem sztabu był ppłk Walerian Paganow. Zastępcą komendanta do spraw szkolenia mjr Iwan Trufanow. Politycznym był kpt Aram Okuniew. Kadry narodowości Polskiej było nieco ponad 50 %, a na dodatek obsadzali niższe stanowiska.

Dramatyczne braki specjalistów lotniczych narodowości Polskiej w Polskim Lotnictwie Wojskowym wymusiły zastosowanie kursów skróconych. Już w dniu 22.05.1945r., odbyła się pierwsza promocja absolwentów kursu dla przedwojennych podoficerów. Dla 12 z nich było to związane z promocją na podporuczników korpusu oficerskich służb technicznych. Aktu promocji dokonał komendant oficerskiej szkoły łączności płk Mikołaj Mackiewicz. Jak napisałem wyżej, szkoła łączności dzieliła koszary ze szkołą techniczną. Kolejni żołnierze ukończyli przyspieszony kurs już w dniu 16.06.1945r..

Warunki bytowe w koszarach były trudne. Głównie z uwagi na ciasnotę. W drugiej połowie 1945r., nadal występowały trudności z zaopatrzeniem. Nadal była skrywana i jawna wrogość tutejszych mieszkańców do szkoły. Szczególnie do tych, którzy nosili Polskie mundury, a nie mówili po Polsku.

Dowództwo Lotnictwa Wojska Polskiego zamierzało przenieść szkołę do Warszawy do koszar na Bernerowie (Bemowie). Jednak ich remont się przedłużał. Zgodnie z planem przebazowanie szkoły miało się rozpocząć od dnia 20.05.1945r.. Jednak dopiero w dniu 9.07.1945r., na stacji Zamość podstawiono pierwszy eszelon z 24 wagonami. Przebazowanie zakończono dopiero w dniu 25.09.1945r.. Przy czym procesu szkolenia nie przerwano, czyli trwało ono i w Zamościu i w Warszawie.


15 Zapasowy Pułk Lotniczy

Oprócz Zjednoczonej Szkoły Lotniczej w Zamościu utworzono także 15 Zapasowy Pułk Lotniczy, ściśle podporządkowany szkole. Jednostka ta zajęła Lotnisko Mokre, położone około 6 km od szkoły. Pułk także nazywano 15 Samodzielny Zapasowy Pułk Lotniczy. Początkowo był dowodzony przez płk. Płaskija. Oficjalnie Pułk sformowano w listopadzie 1944r., na podstawie Rozkazu Nr 91 Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z dnia 31.10.1944r.. Jego osnową był sowiecki 16 Szkolno-Treningowy Pułk Lotniczy z miejscowości Kluczewka. (Według etatu Nr 015/468 o stanie 1 353 ludzi).

Przebazowanie Pułku na Lotnisko Mokre wykonano w dniu 26.11.1944r.

Zmiany jakie dotknęły szkołę w Zamościu w 1945r., musiały także odbić się na pułku lotniczym. W dniu 15.07.1945r. na podstawie Rozkazu Nr 00165/org ND WP z dnia 10.07.1945r. pułk przeformowano na 15 Mieszany Szkolno – Treningowy Pułk Lotniczy. W tym czasie pułk już nie bazował na Lotnisku Mokre. Nie minęły dwa miesiące i pułk ponownie przeformowano w 1 Mieszany Szkolno – Treningowy Pułk Lotniczy. Stało się to na podstawie Rozkazu Nr 0249/org Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego z dnia 13.09.1945r.

W dalszym ciągu zmiany te nie odpowiadały potrzebom szkolnictwa. Wywoływały sytuacje podwójnego dowództwa; szkoła i pułk lotniczy. Wydano kolejne Rozkazy; Nr 019/org ND WP z dnia 22.01.1946r. oraz Nr 015 Dowódcy Lotnictwa Wojska Polskiego z dnia 31.01.1946r.. W ich wyniku w lutym 1946r. pułk został rozformowany a jego poszczególne komponenty przekazano odpowiednio do Dęblina (szkolenie lotnicze podstawowe i bojowe) i do Warszawy (szkolenie mechaników).


Wojskowa Techniczna Szkoła Lotnicza w Bernerowie.

1945r.

Proces organizacji szkoły w nowym miejscu trwał niezwykle długo. Od lipca 1945r. do kwietnia 1946r.. Szkoła zajęła koszary po przedwojennym pułku artylerii. Budynki murowane z cegły pochodziły z 30-tych lat XX wieku i były stosunkowo nowe. Choć koszary były częściowo zniszczone, to i tak warunki były tu lepsze niż w Zamościu. Izby żołnierskie wyposażone były w łóżka z pościelą. Zajęcia prowadzono w dwóch budynkach szkoleniowych. Do tego przygotowano także prowizoryczny plac na którym zgromadzono samoloty i makiety.

Zakończenie II wojny światowej musiało wywołać demobilizacje większości żołnierzy. Lecz w szkolnictwie wojskowym proces był odwrotny. Wszystko zmierzało do utrwalenia władzy komunistycznej. Komuniści nie mogli dopuścić do powrotu Polskich specjalistów lotniczych z zachodu, gdyż ci posiadali „niewłaściwe” wzorce społeczno-polityczne. Dlatego musieli wyszkolić własną kadrę. Jednym z efektów tych działań było wydłużenie szkolenia mechaników w WTSL do 12 lub 24 miesięcy (w zależności od specjalności) oraz utworzenie Szkoły Młodszych Specjalistów szkolących się na kursach zaledwie do 6 lub 12 miesięcy. Szkoły Młodszych Specjalistów utworzono także przy dywizjach lotniczych.

W dniu 25.09.1945r., promowano kolejną (trzecią) grupę 104 mechaników i majstrów. Pierwszy raz w Bernerowie. W październiku kurs ukończyło 239 kursantów. W dniu 22.12.1945r. kurs ukończyło 226 kursantów, w tym pierwsza grupa fotolaborantów.


1946r.

W dniu 6.01.1946r. kurs ukończyła szósta grupa kursantów (226 osób) w tym 33 osoby uzyskały stopień oficerski. Była to druga promocja oficerska w historii szkoły. Aktu promocji dokonał generał broni Władysław Korczyc.

Jednocześnie zapadła decyzja o skróceniu nauki w WTSL do 11 lub 22 miesięcy. Wyjazd części sowieckiej kadry do ZSRS wymuszał zastąpienie ich Polskimi oficerami. Brakującą kadrę postanowiono pozyskać, przeszkalając podoficerów już ze stażem, na 5-miesięcznych kursach. Kursy te organizowano od stycznia 1946r., a w rzeczywistości trwały bardzo krótko. Nawet tylko 7 dni.

W 1946r., szkolono specjalistów dla samolotów; Po-2, Jak-9, Pe-2, Ił-2, Ił-10, Tu-2, C-47, Li-2.

W dniu 18.03.1946r. komendantem mianowano Polskiego oficera płk pilota Bernarda Adameckiego.


Bernard Antoni Adamecki

Bernard Antoni Adamecki(urodzony 1897r. - zamordowany przez komunistów 7.08.1952r.). Doskonały dowódca i patriota Polski. Pułkownik i pilot. Wielokrotnie ranny. Uczestnik wojny światowej. Wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego w 1918r.. Służył w Dęblinie, gdzie był także wykładowcą. Uczestnik Wojny Obronnej w 1939r.. Żołnierz AK. W latach 1940r.-1944r. zorganizował 483 zrzuty do okupowanej Polski. Uczestnik Powstania Warszawskiego. Trafił do oflagu na terenie niemiec. Zaraz po wyzwoleniu, w 1945r. powrócił do Polski i natychmiast wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Najpierw został dublerem sowieckiego komendanta Wojskowej Szkoły Pilotów w Dęblinie, a następnie dublerem komendanta Wojskowej Szkoły Technicznej w Bernerowie. W dniu 18.03.1946r. objął funkcję komendanta tej uczelni. Miał być awansowany do stopnia generała brygady. Z końcem 1948r., został niespodziewanie zdjęty z zajmowanego stanowiska. Ze względu na kłopoty zdrowotne w grudniu 1949r. został przeniesiony do rezerwy i jednocześnie odszedł na emeryturę.

Lecz w dniu 21.10.1950r. został aresztowany w szpitalu oraz oskarżony o szpiegostwo i spiskowanie przeciwko PRL. Podczas brutalnego przesłuchania był torturowany, pod jego wpływem przyznał się do rzekomej winy. W więzieniu próbował popełnić samobójstwo, nie mogąc pogodzić się z narzuconą mu rolą. W dniu 13.05.1952r., w procesie tzw. grupy kierowniczej konspiracji Wojsk Lotniczych został skazany wraz z innymi karę śmierci, pomimo że prokurator żądał długoletniego więzienia. W dniu 7.08.1952r., w więzieniu mokotowskim został zamordowany przez komunistów. Chwała bohaterom!



Szkoła cd. Techniczna Szkoła Lotnictwa Wojska Polskiego.

W dniu 4.05.1946r., nastąpiły zmiany w programie szkolenia. Szkoła przeszła na szkolenie czasu pokoju. Miano wydłużyć cykl szkolenia i podnieść jego poziom. Zmianom tym przewodził nowy Komendant szkoły, który doskonale pamiętał system przedwojennego szkolenia. Tak jednak się nie stało. W dniu 16.05.1946r., odbyła się trzecia promocja, 38 absolwentów. Jednocześnie nastąpiła zmiana nazwy szkoły na Techniczną Szkołę Lotnictwa Wojska Polskiego. Demobilizacja części żołnierzy powodowały występowanie luk w obsadzie stanowisk w pułkach. Dlatego dowódca Lotnictwa Wojska Polskiego Rozkazem Nr 0121 z dnia 5.10.1946r., nakazał skrócenie czasu szkolenia, mechaników do 15 miesięcy, a młodszych specjalistów do 4 miesięcy. Liczba osób w TSL WP zwiększono do 1 867 osób.


1947r. Techniczna Szkoła Lotnictwa.

Od wiosny 1947r. powrócono do kursów uzupełniających dla specjalistów i ich promocji na stopnie oficerskie. Kursy organizowano w zależności od potrzeb. W kwietniu 1947r., szkoła przeszła na nowy etat nr 20/78 (obsada stała 385 osób, 680 szkolonych mechaników, 300 szkolących się młodszych mechaników). Nastąpiła także drobna zmiana nazwy szkoły (bez przypisku Wojska Polskiego).

W dniu 13.07.1947r., nastąpiła kolejne promocja oficerska. Stopnie ppor uzyskało 5 absolwentów. W dniu 26.10.1947r., kolejna grupa 129 osób ukończyła kurs, a 5 otrzymało promocje oficerską.

W grudniu 1947r., szkoła uzyskała pełną (zgodną z etatem) obsadę stanowisk. Kadry było 404 osób. Stan zmienny 870 osób. Na 180 oficerów nadal 12 było sowietami.

W tym okresie wśród kursantów zainicjowano współzawodnictwo. Stale poprawiano bazę dydaktyczną. Przybywało pomocy naukowych, często wykonywanych na miejscu w szkole. Dowództwo Lotnictwa Polskiego wysoko oceniało pracę i zaangażowanie jej komendanta pułkownika pilota Bernarda Adameckiego.


1948r.

W maju 1948r., pomocnikiem komendanta został major nawigator Mieczysław Stachura-Michalski. Z końcem 1948r., ze stanowiska w natychmiastowym trybie został zdjęty komendant pułkownik Bernard Adamecki. Wydawało się to dziwne, bo pułkownik cieszył się uznaniem przełożonych i podwładnych i miał zostać awansowany na generała. No cóż. Komunistyczna maszyna bezpieki czyściła wysokie stanowiska w PRL z osób, które mogły poprowadzić Polskę od PRL do Rzeczypospolitej. I nie ważne, że z wielkim zaangażowaniem oddali swoje siły nowej Polsce.

Oprócz ataków indywidualnych komunistycznej bezpieki stworzono także systemy represji wobec całego narodu. W stosunku do kandydatów do szkół wojskowych określono szynel przynależności społecznej. Zgodnie z Rozkazem Ministra Obrony Narodowej z 30.04.1949r. 60 % zakwalifikowanych kandydatów powinno wywodzić się ze środowiska robotniczego, 30 % z chłopskiego i tylko 10 % z inteligencji pracującej. Dopiero 13.01.1949r., na miejsce komendanta pułkownika Bernarda Adameckiego mianowano płk pilota Michała Jakubika.

W 1948r., w Technicznej Szkole Lotniczej (Bernerowo) rozpoczęto szkolenie techników rezerwy. Po 12 miesięcznym kursie otrzymywali stopień chorążego rezerwy, przechodzili staż w pułkach lotniczych i byli zwalniani do cywila. Jednym z celów takiego szkolenia było przygotowanie kadry dla Aeroklubów i PLL LOT.


1949r.

Zbliżająca się era samolotów z napędem turboodrzutowym wymusiła wprowadzanie nowych systemów i programów szkolenia, a przede wszystkim wzrost liczby techników nowych specjalności. Już marcu 1949r., na odprawie komendantów szkół wojskowych przekazano decyzje ministra obrony narodowej dotyczące rozbudowy szkolnictwa wojskowego poprzez zwiększenie liczby szkół i ilości szkolących się. Dodatkowo nakazano skrócenie okresu szkolenia, co było efektem megalomani sowieckiej, gdzie zawsze przedkładano ilość nad jakość. Działania te pokazały swoje zgubne efekty po paru latach, nasileniem wypadków i katastrof.

Jedna szkoła techniczna, kształcąca na poziomie niższym i średnim, to było za mało. Zdecydowano, w końcu grudnia 1949r., o utworzeniu wyższej wojskowej szkoły technicznej. Na siedzibę nowej szkoły wyznaczono Bernerowo, a Techniczna Szkoła Lotnicza musiała zmienić miejsce. Ponownie przeniesiono ją do Zamościa.


1950r. Zamość.

W dniu 25.02.1950r., ukazał się Rozkaz ministra obrony narodowej, nakazujący przeniesienie Technicznej Szkoły Lotniczej do koszar w Zamościu. Czas do 31.07.1950r.. Szkoła wróciła na stare śmieci. Ostatni eszelon przybył do Zamościa w dniu 27.06.1950r.. Konieczny był jednak remont, gdyż koszary przez cztery lata były praktycznie opuszczone i zaniedbane. Remont ukończono w listopadzie 1950r.. Ponieważ teraz szkoła nie dzieliła obiektów z inną szkołą, jak poprzednio, dlatego warunki lokalowe były bardzo dobre. Lepsze niż w Warszawie.

Jesienią przyjęto do szkoły 1 200 kandydatów, których przydzielono do trzech kolejnych batalionów. Pierwszy batalion składał się z rocznika wcielonego w 1949r., jeszcze w Warszawie. Zgodnie z nakazami z dowództwa okres nauki skrócono z 22 miesięcy do 16 miesięcy. W październiku 1950r., utworzono kurs oficerski, dla przyszłych wykładowców, których w szkole brakowało. W listopadzie 1950r., przeprowadzono kolejny taki kurs. Kandydatów zgrupowano początkowo w pluton, a następnie w Kompanię Szkolną Techników Rezerwy Lotnictwa.

Ponieważ samoloty z napędem turboodrzutowym wymagały nawet 9 różnych żołnierzy-specjalistów, koniecznym okazało się szkolenie młodszych specjalistów z wąską specjalizacją. Szkolono ich w szkołach młodszych specjalistów lotniczych. Jedna z takich szkół powstała przy TSWL w Zamościu. Kursantów w grupie było około 200. Nauka trwała kilka tygodni. Pierwszych 219 absolwentów uzyskało tytuły specjalistów w dniu 25.05.1950r.. Kolejna grupa w liczbie 199 osób zakończyła szkolenie w czerwcu 1950r.


1951r.

Zgodnie z Rozkazem MON Nr 03/Org z dnia 28.01.1951r., szkoła przeszła na etat Nr 20/199. Zwiększeniu uległ zarówno etat stały jak i zmienny. Teraz w szkole szkoliło się 1 430 osób. Nastąpiła także kolejna zmiana nazwy szkoły na Techniczną Szkołę Wojsk Lotniczych. Ta nazwa utrzymała się najdłużej i symbolizuje szkołę w Zamościu.

W dniu 7.02.1951r., nastąpiła zmiana komendanta szkoły. Odszedł ppłk Michał Jakubik, a jego miejsce zajął płk inż. Paweł Worobiow.

Jednak już wiosną 1951r. szkoła przeszła na kolejny etat. Liczbę szkolących się zwiększono z 1 430 osób do 3 160 osób. Zorganizowano ich w kolejnych batalionach szkolnych. Łącznie 7 batalionów szkolnych, a we wrześniu 1951r., było już 8 batalionów. Przy tak dużej liczbie osób koszary okazały się za małe. Ciasnota była bardzo duża i z dobrych warunków, stały się one trudne.

W kwietniu 1951r., szkołę opuściła pierwsza grupa specjalistów obsługi samolotów myśliwskich typu Jak-23. Łącznie około 40 osób.



Jednocześnie szkolono grupę oficerów techników, którzy w liczbie 170 naukę rozpoczęli w maju 1951r.. W tym okresie wystąpiły kolejne tendencje skracania okresu nauki. Efekt był taki, iż w tym samym okresie uczyli się żołnierze na mechaników na kursach; 18 miesięcy, 9 miesięcy, 8 miesięcy. A do tego z rożną ilością godzin, bo niektórzy musieli uzupełniać wykształcenie podstawowe.


1952r.

W 1952r. przyjęto do realizacji nowe programy szkolenia dla mechaników samolotów turboodrzutowych. Jedno szkolenie z programem skróconym, 12 miesięcy i 330 godzin. Drugie szkolenie normalne z czasem 24 miesięcy i 415 godzin. Rozpoczęto także szkolenie w nowych specjalnościach do obsługi; stacji akumulatorowych, elektrorozruszników, dystrybutorów tlenowych. W dniu 1.08.1952r., Szkolę Młodszych Specjalistów z Zamościa przeniesiono do Warszawy na Bielany na ulicę Żeromskiego i podporządkowano 5 Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego.

W tym czasie szkoła w Zamościu wyszkoliła także grupę specjalistów, którzy zostali przedstawicielami wojska w Polskim Przemyśle Lotniczym, który na masową skalę rozpoczął budowę samolotów typu Lim-1.



1953r.

Z początkiem 1953r. wśród kadry szkoły przeprowadzono nabór do wyższych uczelni wojskowych. Nastąpiła także zmiana na stanowisku komendanta. Płk inż. Paweł Worobiow przekazał obowiązki ppłk Siergiejowi Aleksandrowowi, w dniu 24.03.1953r.. W grudniu 1953r. rozpoczęto szkolenie pierwszej grupy mechaników samolotów bombowych typu Ił-28 z napędem turboodrzutowym.



1954r.

Pierwsze wypadki w Polskim Lotnictwie Wojskowym eksploatującym samoloty z napędem turboodrzutowym wykazały niezbicie, że szybkie, niedbałe szkolenie leży u podstawy tych zdarzeń. Lecz komuniści nie mieli zamiaru przyznawać się popełnionych błędów. Byli tak zajęci utrwalaniem władzy i ostatecznym rozliczaniem się z patriotycznym podziemiem, iż woleli zrzucać całą winę na tych którzy zginęli w wypadkach. Tak było prościej i wygodniej. Wypadki te jednak były skrycie analizowane przez dowództwo. Wyciągano wnioski i nakazywano poprawienie szkolenia w zaniedbanym elemencie. Nazywano to analizowaniem pracy kadry i instruktorów i likwidowaniem niedociągnięć. Zarówno w Dęblinie i Radomiu jak i w Zamościu.

Zaledwie po roku, w maju 1954r. do moskwy został wezwany komendant ppłk inż. Siergiej Aleksandrow. Jego miejsce zajął ppłk nawigator Kazimierz Burczak.

W 1954r. PRL obchodził 10-lecie swojego istnienia. W Lublinie zorganizowano centralne uroczystości. W defiladzie nakazano wziąć udział Technicznej Szkole Wojsk Lotniczych. Ale, żeby było konspiracyjnie (tajnie, śmiesznie – jak kto woli) szkoła wzięła udział w defiladzie jako – pułk spadochronowy, liczący 54 oficerów i 684 żołnierzy. Dowódcą tego ugrupowania był ppłk Kazimierz Czwakiel.

W październiku 1954r. szkołę w Zamościu ukończyła kolejna grupa 299 podchorążych.


1955r.

W dniu 13.04.1955r., obchodzono 10-lecie powstania szkoły. Ten jubileusz stał się okazją do wspomnień i podsumowania osiągnięć. W jednym z pomieszczeń urządzono salę tradycji szkoły. Uroczyste obchody odbyły się w dniach 15-16.04.1955r.. Przybył na nie: wiceminister obrony narodowej gen brygady Kazimierz Witaszewski, gen brygady pilot Michał Jakubiak (były komendant szkoły). Sztandar szkoły udekorowano Orderem Sztandaru Pracy II klasy, a szkole nadano imię gen Walerego Wróblewskiego.


Gen brygady Kazimierz Witaszewski – oficer polityczny. Nie posiadał żadnego doświadczenia, ani wykształcenia wojskowego. W 1952r., awansowany do stopnia generała brygady, a w 1956r., do stopnia generała dywizji. Od października 1952r. do października 1956r. Szef Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego i wiceminister obrony narodowej, zastępca marszałka Konstantego Rokossowskiego. Był współodpowiedzialny za masowe represje wobec oficerów przedwojennych, żołnierzy Armii Krajowej, żołnierzy Batalionów Chłopskich.


W sierpniu 1955r. szkołę ukończyło 287 uczniów. W dniu 5.09.1955r. odbyła się promocja oficerska. Była to ostatnia promocja oficerska w szkole. W latach 1951r.-1955r. zamojską szkołę ukończyło 2 411 oficerów techników.


W 1955r. szkoła pękała w szwach. Zrujnowanego wojną i rządami komunistów kraju nie było stać na dalsze rozbudowywanie koszar. Należało wykorzystać inne istniejące obiekty na terenie Polski. Zgodnie z Rozkazem dowódcy Wojsk Lotniczych Nr 012/Org z dnia 26.05.1955r., z kadry szkoły wydzielono grupę osób, która udała się do Oleśnicy Śląskiej celem przejęcia koszar po Szkole Młodszych Specjalistów Lotniczych nr 11 i 12. Dalszą konsekwencją było wydanie Rozkazu ministra obrony narodowej Nr 037/ org z dnia 3.08.1955r., o podziale szkoły na dwie odrębne placówki szkoleniowe. Pierwsza została Techniczna Oficerska Szkoła Wojsk Lotniczych im gen Walerego Wróblewskiego w Oleśnicy. Powstał na bazie części kadry i batalionów, z etatem nr 20/347, ze stanem stałym 408 wojskowych i 140 pracownikami cywilnymi oraz stanu zmiennego około 900 słuchaczy. Podstawą do przebazowania szkoły oficerskiej był Rozkaz DWL Nr 021/org z dnia 25.08.1955r.. Przebazowanie wykonano pięcioma eszelonami w dniach od 12.09.1955r. do 20.09.1955r.. Stan osobowy około 400 osób, w tym 165 oficerów. Komendantem w Oleśnicy został płk nawigator Kazimierz Burczak.


Pozostała zamojska część nadal nosiła nazwę Techniczna Szkoła Wojsk Lotniczych ( bez patrona ), ze stanem ponad 3 000 osób. Podstawa do dalszego funkcjonowania szkoły był Rozkaz Dowództwa Wojsk Lotniczych z sierpnia 1955r.. Komendantem został mjr Franciszek Ilnicki. Nowy etat jednostki Nr 20/348.

W grudniu 1955r. zamojska szkoła rozpoczęła szkolenie w nowej rzeczywistości i z nowym programem. Rozpoczęto szkoleniem mechaników samolotów; MiG-15, Lim-1, Lim-2, Ił-28, Ił-10, Li-2, CSS-13, Jak-12. Nadal także szkolono specjalistów służby fotograficznej i elektro-gazowej. Ponieważ skróceniu uległa zasadnicza służba wojskowa z 3 lat do 2 lat, dlatego musiano także skrócić czas szkolenia mechaników do 5 miesięcy. Równocześnie Polskie Lotnictwo Wojskowe miało na stanie coraz więcej myśliwców typu Lim-1/2, dlatego szkolenie mechaników samolotów bombowych typu Ił-28 przeniesiono do Oleśnicy. W efekcie w Zamościu szkolono tylko personel techniczny niższego szczebla, to znaczy mechaników i młodszych specjalistów następujących specjalności; płatowiec, urządzenie elektryczne, przyrządy pokładowe, urządzenia radioelektroniczne, aparaty fotograficzne, uzbrojenie lotnicze, akumulatory, agregaty rozruchowe, dystrybutory tlenowe.




1956r.

W dniu 5.10.1956r. szkoła otrzymała sztandar wręczony przez szefa sztabu Wojsk Lotniczych i Obrony Przeciwlotniczej Obszaru Kraju gen brygady Wasyla Kadazanowa.

W 1956r. mury szkoły opuściło 2 100 absolwentów.



1957r.

W 1957r. nastąpiło pewne usystematyzowanie poborów nowych roczników do wojska. Postanowiono wcielać ich dwa razy do roku. W kwietniu i październiku, pobór wiosenny i jesienny. Ten system utrzymał się aż do 1990r. (za wyjątkiem okresu stanu wojennego). Wobec tego szkolenie elewów musiano prowadzić nie dłużej niż 5 miesięcy. Dokonała się więc jeszcze większa specjalizacja. Każdy od początku służby zasadniczej wiedział jaki sprzęt będzie obsługiwał. Zaczęto dobierać kandydatów pod kątem ich wykształcenia z „cywila”. Preferowano elektryków, mechaników samochodowych, mechaników kolejowych, absolwentów innych szkół zawodowych i przyzakładowych.

Nasiliło się także korzystne zjawisko, polegające na tym, iż coraz bardziej skomplikowany sprzęt obsługiwali żołnierze zawodowi, którym do zespołów przydzielono przeszkolonych żołnierzy służby zasadniczej. W szkole zorganizowano pierwszy batalion elewów (800 osób) w którym szkolono szeregowych mechaników. Powrócono do szkolenia mechaników bombowców Ił-28.

Do końca 1957r. wszyscy oficerowie sowieccy opuścili szkołę. Nie oznacza to jednak, iż wszystkie kontakty z sowietami zostały zerwane.



1959r.

Rozpoczęto szkolenie mechaników myśliwców MiG-19 P/PM o specjalności eksploatacji uzbrojenia. Były to pierwsze w Polsce samoloty uzbrojone w pociski rakietowe. Był to także okres, gdy przy wybranych pułkach bojowych tworzono polowe warsztaty lotnicze i działy techniczne obsługi samolotów. Szkoła zajęła się szkoleniem ich kadr. Głównie na kursach doskonalących dla żołnierzy zawodowych. W wrześniu 1959r. stanowisko komendanta opuścił ppłk nawig. Kazimierz Burczak.

Kolejne lata powoli, ale systematycznie zmieniały otoczenie szkoły. Środowisko mieszkańców Zamościa i żołnierze ze szkoły powoli zaczynali ze sobą się asymilować. Liczne prace wykonywane przez wojsko na rzecz Miasta poprawiały wzajemne relacje. Mieszkańcy zaczęli dostrzegać korzyści z istnienia garnizonu. Kilka tysięcy ludzi musiało przecież jeść, korzystać z wody i prądu. Żołnierze zawodowi nie zarabiali wielkich pieniędzy, lecz uposażenie otrzymywali systematycznie. Mogli więc kupować towary na kredyt. Zaś słuchacze szkoły otrzymywali żołd. Niewielki, ale sklepy i bary odwiedzali. Szkoła miała orkiestrę, bez której żadna uroczystość w Mieście nie mogła się odbyć. A przede wszystkim wszystkie ważne uroczystości wojskowe odbywały się na Rynku przed Ratuszem. Tak jest do dnia dzisiejszego (2011r.).



1960r.

W 60-tych latach XX wieku służba żołnierzy służby zasadniczej, przyszłych młodszych specjalistów samolotów w Zamościu, nie różniła się niczym od służby w innych jednostkach wojskowych. Tak jak to bywało w miastach garnizonowych często poborowych już na dworcu kolejowym witała orkiestra wojskowa. Już na peronie padały pierwsze skierowane do nich komendy. Grupowano ich w czwórkowe kolumny i marszem prowadzono do koszar.

Służbę rozpoczynał okres unitarny. Około 8 tygodni. Do złożenia przysięgi wojskowej. Elew wykonywał wszystkie żołnierskie czynności; musztra, ćwiczenia fizyczne, ćwiczenia chemiczne, elementy taktyki wojennej (okopywanie się, kopanie transzei), marsze i marszobiegi, pływanie, nauka strzelania i obsługi karabinu, nauka piosenek i śpiewanie, nauka regulaminów wojskowych, praca w kuchni i na stołówce, praca w kotłowni, praca w gospodarstwie rolnym, ogrodzie i sadzie, praca w magazynach, niekończące się uzupełnianie porządków (sprzątanie), dbanie o higienę i wygląd osobisty. I to co dla mnie było najtrudniejsze, zajęcia polityczne i pranie mózgów. Wśród oficerów politycznych były największe zakały. Nie znali dobrze tabliczki mnożenia, ale reprezentowali jedyną słuszna wizję obywatela. Najbardziej tępili tych którzy oficjalnie przyznawali się do wiary katolickiej i ją praktykowali. Tępienie polegało na dodatkowej gorszej i cięższej pracy z wyśrubowanym czasem.

Żołnierzowi przed przysięgą nie przysługiwały urlopu i przepustki. Również nie mógł mieć widzeń z najbliższymi. Mógł dostawać listy i paczki. Dostęp do telefonu był bardzo utrudniony, ale nie niemożliwy. Ale nie można było takiego żołnierza wysłać na front lub wsadzić do aresztu. Przy ciężkich przewinieniach był przekazywany prokuraturze wojskowej.

Dopiero po złożeniu przysięgi żołnierzy kierowano do kompani i plutonów szkolnych, o odpowiedniej specjalności. Dziennie odbywały się 5-7 lekcji. Była nauka teoretyczna, praktyczna i sprawdzanie uzyskanej wiedzy. Po około 4-miesiącach nauki, zdaniu odpowiednich egzaminów (w szóstym miesiącu służby), elew otrzymywał stopień szeregowca TSWL, upoważnienie do noszenia odznaki Mechanika Lotniczego oraz przydział do jednostki lotniczej, gdzieś w kraju. Nieliczni mieli prawo wyboru miejsca dalszej służby. Zwykle ci wzorowi. Można było trafić do jednostki położonej bliżej rodzinnego domu. Zostawało mu do odsłużenia jeszcze 1,5 roku. Do Zamościa przybywał kolejny pobór.


1962r.

W 1962r., komendantem szkoły został płk pil. Aleksander Dufajn, poprzednio dowódca 16 Dywizji Lotnictwa Szturmowego. Za jego kadencji rozpoczęło się szkolenie elewów nowej Podoficerskiej Szkoły Zawodowej zorganizowanej przy zamojskiej Technicznej Szkole Wojsk Lotniczych.


1963r.

Kiedy w 1957r., rozpoczęto w Świdniku seryjną produkcję PZL SM-1 (Mil Mi-1) śmigłowce te zaczęły w dużych ilościach wchodzić na stan wyposażenia Wojsk Lotniczych. Szkolenie pilotów przeniesiono ze Świdnika do OSL Dęblin. Utworzono tam szkolną eskadrę śmigłowcową, która stała się kuźnią pilotów wiropłatów. Nowa technika lotnicza w postaci śmigłowców wymusiła konieczność szkolenia mechaników tego sprzętu. Szkoleniem zajęła się szkoła w Zamościu. Stopniowo wprowadzano nowe specjalności mechaniczne śmigłowców. Trwało to kilka lat. Ostatecznie Zamość był praktycznie jedynym miejscem szkolenia specjalistów obsługi śmigłowców. Początkowo SM-1/2, potem Mi-4, Mi-2, Mi-8, Mi-24, Mi-17, PZL Kania, PZL W-3 Sokół. W trakcie funkcjonowania szkoły najwięcej wyszkolono mechaników śmigłowców Mi-2 i Mi-8.


1965r.

Około 1965r., zamojska szkoła przeszła kolejną reorganizację. W ramach TSWL zaczęły funkcjonować trzy odrębne szkoły; podoficerska, chorążych, podchorążych rezerwy. Do szkoły podoficerskiej kierowano kandydatów zwykle po szkole średniej, którzy nie wiązali całego swojego życia z wojskiem. Podoficerska szkoła przygotowywała do służby zasadniczej specjalistów lotniczych, którzy opuszczali szkołę w stopniu kaprala i byli kierowani do dalszej służby czynnej w jednostkach bojowych. Do szkoły chorążych byli przyjmowani młodzi mężczyźni, którzy chcieli swoje życie związać z wojskiem. Jako kandydaci nie mieli wykształcenia średniego. Zwykle byli po szkołach zawodowych i przyzakładowych. Ich nauka trwała 3-lata. Uzyskiwali zawód, stopień młodszego chorążego i przydział do jednostki lotniczej. Do szkoły podchorążych rezerwy kierowano ludzi po studiach, o określonej specjalności. Ich nauka trwała 6-9 miesięcy, po czym kierowano ich na praktykę do jednostki bojowej. Cała ich służba trwała około 12-15 miesięcy, po czym przenoszono ich do rezerwy z przydziałem na wypadek W. W tym czasie garnizon Zamość liczył kilka tysięcy żołnierzy.


1970r.

Około 1970r., w Zamościu rozpoczęto szkolenie mechaników śmigłowców Mi-2 i Mi-8. Oba te typy do Polskiego Lotnictwa Wojskowego weszły mniej więcej w tym samym czasie. Z tym, iż Polski przemysł rozpoczął na szeroką skalę produkcję Mi-2. Maszyna ta stała się koniem roboczym wśród śmigłowców w Polsce i to nie tylko w wojsku. Także w; milicji, służbie sanitarnej, aeroklubach, agrolotnictwie, służbie leśnej i morskiej. Śmigłowiec ten był także używany przez przedsiębiorstwa państwowe, jako dźwig lub element kontroli sieci energetycznych lub rurociągów. Duża liczba tych maszyn wymagała przeszkolenia setek mechaników różnych specjalności. Głównie eksploatacji silników i przekładni napędowych śmigłowców. W tym okresie wprowadzono także szkolenie mechaników doskonałego szkolno-treningowego samolotu TS-11 Iskra.


1975r.

Z początkiem 70-tych lat sowieci sprzedali dużą ilość samolotów i śmigłowców krajom spoza układu warszawskiego. Jednak sami nie byli w stanie przeszkolić dużej liczby lotników i personelu naziemnego, dlatego część szkoleń zlecili innym krajom komunistycznego obozu, w tym Polsce. W latach 1975r.-1993r. w Zamościu szkolono personel techniczny dla wojskowego lotnictwa Indii, Libii, Algierii i Birmy. Komendantami TSWL byli wówczas: płk nawig. Dionizy Barszczewski, a następnie płk Zygmunt Olejniczak.


1976r.

Aby w PRL uczyć się pilotażu lub uprawiać spadochroniarstwo należało wstąpić do aeroklubu. W Zamościu takiego nie było. Najbliższy był w Lublinie. Szansą na stworzenie aeroklubu w Zamościu była reforma administracyjna kraju (1975r.) i utworzenie Województwa Zamojskiego. Zabiegi ziściły się 1.01.1976r.. Z taką właśnie datą prezes Zarządu Głównego Aeroklubu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (odpowiednik obecnego Zarządu Głównego Aeroklubu Polskiego), generał brygady Władysław Jagiełło powołał Aeroklub Ziemi Zamojskiej. Lokalizacja Zamość – Mokre. Pierwszym kierownikiem Aeroklubu Ziemi Zamojskiej został Jerzy Rachwał, instruktorem spadochronowym Kazimierz Drzewiński, a opiekunem aeroklubu z ramienia TSWL, Józef Kopański. Siedzibę aeroklubu udało się ulokować w małym wygospodarowanym pomieszczeniu remizy strażackiej w miejscowości Mokre. Dzięki przychylności dowództwa TSWL można było korzystać z lotniska szkoły ulokowanego także w Mokrem, ale postawiono warunek. Szkolenie aeroklubowe nie mogło utrudniać ani kolidować ze szkoleniem wojskowym. To właśnie z tego względu cywilni miłośnicy podniebnych podróży z lotniska mogli korzystać albo bardzo wcześnie rano lub też pod wieczór, kiedy to ćwiczące drużyny wojskowe jeszcze nie wyszły lub już wróciły do koszar. By jednak nie było niejasności i niedomówień między dowództwem TSWL, a aeroklubem, 18.03.1976r., zawarto stosowne porozumienie Dowództwa Wojsk Lotniczych z Aeroklubem PRL. Mocą tegoż porozumienia wydzielono na lotnisku 2 hektary powierzchni pod budowę przyszłych - niestety nie stałych - hangarów i stosownego zaplecza technicznego, również możliwego do szybkiego demontażu. Takie wówczas były realia. Musimy także pamiętać, iż niemal cały zarząd Aeroklubu Polskiego to byli ludzie wojskowi. Do 1994r. AZZ był wpół-użytkującym Lotnisko Zamość razem ze szkołą.


1977r.

W 1974r., na uzbrojenie Polskiego Lotnictwa wprowadzono ciężkie bojowe śmigłowce typu Mi-24. Dlatego pod koniec 1977r. rozpoczęto szkolenie w Zamościu mechaników tych maszyn. Głownie na kierunku uzbrojenia i wyposażenia pokładowego.


1994r.

W lipcu 1994r., wydano Rozkaz MON na mocy którego do grudnia 1995r., szkoła przestała istnieć.

Przez 50 lat istnienia szkoła wyszkoliła; 2 411 oficerów, 1 279 chorążych, 6 310 starszych mechaników podoficerów zawodowych, 121 052 mechaników młodszych specjalistów służby zasadniczej i kandydatów na żołnierzy zawodowych, 2 639 słuchaczy różnych kursów, 2 789 studentów uczelni cywilnych i podchorążych rezerwy, 160 słuchaczy kursów zagranicznych. Łącznie w Zamościu wyszkolono ponad 134 tysiące osób.


1996r.

W dniu 19.01.1996r., odbyła się ostatnia uroczysta zbiórka kadry i żołnierzy TSWL. Prowadził ją ostatni komendant płk Ryszard Hejny w towarzystwie dowódcy wojsk lotniczych gen. Romana Iwaszkiewicza. Wśród zaproszonych gości był Wojewoda Zamojski Stanisław Rapa. Po przemówieniach pożegnano sztandar szkoły. Został on przekazany do muzeum.

Przez dziesiątki lat TSWL zrosła się z Miastem. Bez kompani honorowej i orkiestry szkoły w Zamościu nie było żadnej uroczystości. Żołnierze TSWL wielokrotnie pracowali na rzecz Miasta, budując m.in. most na Łabuńce. Reprezentowali też Zamość na arenach sportowych całej Polski.

Z dniem 1.01.1996r. w Zamojskich koszarach sformowano 3 Zamojską Brygadę Obrony Terytorialnej Kraju.


2007r.

Na terenie koszar uruchomiono Wyższą Szkołę Zawodową, gdzie rozpoczęto szkolenie inżynierów mechaników dla lotnictwa cywilnego. Szkoła została założona w dniu 7.06.2005r..

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

ul. Akademicka 8, 22-400 Zamość

tel. 84/ 638 34 44; fax 84/ 638 35 00

e-mail: koltun.ewa@pwszzamosc.pl


2008r.

W 2008r. 3 Zamojską Brygadę OTK przeformowano w Batalion OTK (JW 3391).



2009r.

W 2009r. Jednostka Wojskowa zorganizowała po raz pierwszy od 70-tych lat XX wieku Dzień Otwartych Koszar.


2010r.

W 2010r. zorganizowany Festyn Lotniczy w Mokrym. Jak się okazało nie jedyny. Głównym celem festynu było uroczyste przekazanie do eksploatacji nowego hangaru. Festyn i otwarcie hangaru odbyło się w dniu 8.05.2010r.. Organizatorami był Aeroklub Ziemi Zamojskiej, na czele którego stał dyrektor Leszek Laskowski oraz Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa imieniem Szymona Szymonowica. W tej szkole w 2007r. otwarto kierunek mechanika i budowa maszyn, o specjalności eksploatacja samolotów i śmigłowców. Studenci do ćwiczeń mają między innymi turboodrzutowce I-22 Irydę oraz TS-11 Iskrę. Gościem i uczestnikiem pokazów był mistrz lotnictwa Litwin Jurgis Kairys. Prezentowała się także Grupa Żelazny oraz Zespół Akrobacyjny Biało-Czerwone Iskry. Były szybowce, stare samoloty, skoki spadochronowe i symulacje walk powietrznych.

Imprezę rozpoczęła Msza Święta. Oprócz atrakcji lotniczych, w programie imprezy występy zespołów muzycznych, m. in. Zespół REMINGTON, „ABBA Show”, zespoły studenckie. Program dla dzieci poprowadził Pan Yapa.

Szczegółowy program imprezy

10.00 - 11.00 Msza Św.

11.00 - 12.00 Pokazy modelarskie + Lot paraglajtem. Loty motolotniami + skoki spadochronowe. Występ zespołu REMINGTON

12.00 - 13.10 Loty w szyku samolotowym (samoloty aeroklubowe). Akrobacje na samolocie RV. Imitacja bitwy powietrznej. Występ zespołu uczelnianego.

13.15 - 13.30 Akrobacje na samolocie Iskierka

13.35 - 13.50 Skytruck

14.00 - 14.20 Akrobacja samolotowa - Jurgis Kairys

14.25 - 14.55 Akrobacje szybowcowe. Parada motocyklowa - Kresowe Bractwo Motocyklowe. Występ zespołu uczelnianego

15.00 - 15.25 Zespół Akrobacyjny Biało-Czerwone Iskry

15.30 - 15.50 Loty starych samolotów

15.50 - 16.50 PAN YAPA SHOW

16.55 - 17.25 Występ zespołu REMINGTON

17.30 - 17.50 Akrobacja samolotowa - Jurgis Kairys

17.55 - 18.25 Występ zespołu uczelnianego

18.30 - 19.00 Grupa Akrobacyjna Żelazny

19.00 - 20.30 Skoki spadochronowe. Występ zespołu REMINGTON

20.30 - 21.30 ABBA SHOW

21.30 - 21.40 Zakończenie - pokaz sztucznych ogni.



W 2010r. otwarty został nowy trzygwiazdkowy hotel w Zamościu. Hotel Carskie Koszary znajduje się przy ul. Koszary 11 w Zamościu. Adaptacja starego budynku na hotel trwała niespełna rok. Inwestorem jest zamojskie Przedsiębiorstwo Handlowe ,,Luzam", które na nowy hotel pozyskało pieniądze m.in. z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego. Hotel Carskie Koszary funkcjonuje w rozbudowanym i zaadaptowanym na potrzeby jednego z budynków kompleksu dawnych koszar. Na piętrze obiektu są 22 pokoje z 45 miejscami noclegowymi. W tym jest jeden apartament, jeden pokój rodzinny 3-osobowy oraz dwadzieścia pokoi 1 i 2-osobowych. Na parterze jest restauracja.


2011r.

W dniu 28.04.2011r. Jednostka Wojskowa ( 3 Batalion Zmechanizowany ) zorganizowała już po raz trzeci Dzień Otwartych Koszar.

Tym razem w programie przewidziano:

-punkt informacyjny dotyczący promocji Narodowych Sił Rezerwowych.

-pokaz pojazdów specjalnych m.in. pojazd sanitarny IVECO, Transporter opancerzony BRDM 2 w dwóch wersjach uzbrojenia,

-pokaz pojazdów i uzbrojenia będącego na wyposażeniu 3 batalionu zmechanizowanego, kompanii radiotechnicznej oraz Żandarmerii Wojskowej: Bojowy Wóz Piechoty BWP 1, Wóz techniczny Żandarmerii Wojskowej, Wóz Zabezpieczenia Technicznego WZT 2, Specjalistyczny sprzęt kompanii radiotechnicznej, Broń i indywidualne wyposażenie żołnierzy.


Po udanym Festynie Lotniczym w 2010r., Zamość postanowił powtórzyć imprezę w kolejnym roku. Zorganizowano ją w dniu 11.06.2011r..

W programie były m.in.: Akrobacje samolotowe – m.in. Jurgis Kairys, Martin Sonka, Grupa Akrobacyjna Żelazny, Biało-Czerwone Iskry, Marek Szufa. Wystawa lotnicza. Wystawa motoryzacyjna. Występy zespołów muzycznych. Wesołe miasteczko. Stoiska wystawiennicze, handlowe i gastronomiczne. MZK w Zamościu uruchomi dodatkowe linie autobusowe.


Koszary obecnie

Obecnie (2011r.) trwa przekształcanie Koszar w obszar edukacyjno-kulturalno-handlowy. Zgodnie z tendencją przypuszczalnie jednostka wojskowa, zajmująca jeszcze część Koszar, w ciągu kilku lat zostanie rozformowana i Miasto przejmie pozostałe obiekty.








Lotnisko Zamość – Mokre

Lotnisko zostało założone w 1928r. z inicjatywy starosty zamojskiego płk dyplomowanego Jana Janusza Pryzińskiego na gruntach Ordynacji Zamojskiej.

W dniu 17.07.1938r. na terenie Lotniska odbyła się z udziałem Marszałka Śmigłego-Rydza uroczystość wręczenia sztandarów dziewięciu pułkom artylerii oraz daru od społeczeństwa Zamojszczyzny, w postaci sześciu ckm ( ciężkich karabinów maszynowych ) oraz jednego samolotu dla Wojska Polskiego.

Podczas II wojny światowej Lotnisko zostało zajęte przez zarazę niemiecką. Okupant przy pomocy robotników przymusowych wybudował drogę startową. Następnie Lotnisko niemcy wykorzystali do ataku myśliwcami i bombowcami na teren ZSRS.

W pobliżu dzisiejszego Lotniska, po drugiej stronie drogi Mokre-Hubale, zostały zachowane betonowe fundamenty trzech stanowisk artylerii przeciwlotniczej – w miejscowej tradycji nazywane "bunkrami".




Plany dla Lotniska 2011r.

Samorządy Miasta , Gminy i Powiatu wyrażają zainteresowanie i chęć rozwoju małego ruchu pasażerskiego, dla mniejszych ( do 30 miejsc ) samolotów pasażerskich. Starosta Powiatu Zamojskiego Henryk Matej, Prezydent Zamościa Marcin Zamoyski oraz Wójt Gminy Zamość Ryszard Gliwiński czynili i czynią starania, aby na bazie Lotniska w Mokrem uczynić okno na świat dla Zamojszczyzny. I nie chodzi, o to aby nagle tysiące mieszkańców nie najbogatszych terenów Rzeczypospolitej wzięli kredyty i rzucili się do podróżowania liniami lotniczymi. Głównie chodziło o ułatwienie potencjalnym inwestorom dotarcie na Zamojszczyznę. A także stworzenie nowej możliwości dotarcia turystów w przepiękne Polskie tereny. Można także uruchomić połączenia taksówek powietrznych do Mińska i Lwowa. Lotnisko leży zaledwie około 4 km od centrum Miasta. Dogodny jest także dojazd do Biłgoraja, Krasnobrodu i Tomaszowa Lubelskiego. Marzeniem jest niewielki nowoczesny terminal, betonowa DS., wieża kontroli i nawigacji lotów. W województwie jedyne nowo budowane lotnisko jest w Świdniku, które jest popierane przez Rząd Rzeczypospolitej.

W ogóle w tym okresie Rząd Rzeczypospolitej popierał rozbudowę tylko dwóch Polskich Lotnisk – Modlin i Świdnik. Brak poparcia organów centralnych jednoznacznie wskazuje na fiasko jakiejkolwiek próby uzyskania dofinansowania z unii europejskiej dla Lotniska Zamość. Tym bardziej, iż według eurokratów wspieranie dwóch lotnisk w jednym regionie jest niemożliwe.

Włodarze Zamojszczyzny poszli jednak po rozum do głowy i… sprytnie zmienili nazwę projektu. Może się uda. Teraz projekt nosi nazwę "Poprawa atrakcyjności turystycznej Zamojszczyzny poprzez budowę centrum obsługi turystyki lotniczej w miejscowości Mokre”. Czyli na pierwszym miejscu jest rozwój ruchu turystycznego, a nie budowa Lotniska. Może Bruksela się nie połapie. Mieszkańcy regionu kibicują urzędnikom. Tu żyją twardzi ludzie. W historii gnębieni byli przez zarazę moskiewską, Austrię, zarazę niemiecką i komunistów.

– Mógłbym do Lwowa polecieć niemal ze swojego podwórka – mówi Wiesław Michalski z Mokrego. – Świetnie. Przy okazji pewnie wyremontowaliby okoliczne drogi. Warto o tę inwestycje walczyć.

– Oby urzędnicy wygrali z unijną biurokracją – dodaje 30-letni zamościanin. – Widać, że chytrości im nie brakuje.

Infrastruktura Lotniska Zamość-Mokre

Lotnisko ma kod ICAO EPZA. Jest to Lotnisko cywilne, sportowe, eksploatowane przez Aeroklub Ziemi Zamojskiej. Leży we wsi Mokre, na obrzeżach Zamościa.

Adres: Lotnisko Mokre 1, 22-400 Zamość Tel.: (84) 616-92-59 Fax: (84) 616-92-59

Współrzędne geograficzne 50 stopni 42 minuty 06 sekund N 23 stopnie 12 minut 15 sekund E. Wysokość nad poziom morza 229 m. Częstotliwości radiowe. Kwadrat – Zamość KWADRAT 122,8 MHz. Aero – Zamość AERO 122,8 MHz. Lotnisko nie dysponuje jeszcze uprawnieniami użytkowania operacyjnego.

Można tu korzystać z lotów turystycznych i widokowych nad Zamościem. Co tydzień na Lotnisku odbywa się giełda samochodowa połączona z targiem ( bazarem ). Zyski za udostępnienie miejsca pod handel są przeznaczone na budowę nowego hangaru i utrzymanie Aeroklubu.

W dniu 8.05.2010r. odbyło się uroczyste otwarcie nowego hangaru. Przechowuje się tutaj sprzęt Aeroklubu i zamojskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. Szymona Szymonowica. W tej szkole w 2007r. otwarto kierunek mechanika i budowa maszyn, o specjalności eksploatacja samolotów i śmigłowców.

Lotnisko posiada dwie gruntowe DS. o nawierzchni trawiastej; pierwsza o wymiarach 800 m x 60 m na kierunku 12R/30L. Druga o wymiarach 600 m x 40 m na kierunku 12L/30R. Drogi Startowe są oświetlone.



Opracował Karol Placha Hetman